7/24/2015

WH: "Jak róża wśród dzikich traw..." (cz.2)

Hej!
Jak Wam minął dzień? Jak zwykle, dodaję przed północą.
Dziękuję Wam bardzo za 3800 wyświetleń! Dla mnie to naprawdę ogromna liczba!
Dziś notka krótka, jutro postaram się wrzucić RT, a wraz z nim parę wiadomości.
Życzę miłej nocy wszystkim czytelnikom, oraz zapraszam do komentowania!
Wasza Alex ;)


OCZAMI ROSY…

Słońce znikało powoli za horyzontem, zostawiając na niebie różnokolorową poświatę, jego słabe promienie przebijały się przez pierzaste chmury, roztaczając nad okolicą aurę spokoju i harmonii. Gdziekolwiek się obejrzałam, widziałam cienie zabaw i szaleństw, a do moich uszu wciąż zdawały się docierać wesoły śmiech dzieci, szum rollercoastera, czy odgłosy mechanizmu napędzającego karuzelę. Dziś znów miałam dziesięć lat. Mogłam przypomnieć sobie, jak smakuje dzieciństwo.
Wraz z Michaelem szliśmy jedną z alejek rancza, pośród różanych krzewów. Na zamyślonej twarzy mojego przyjaciela dostrzegłam cień uśmiechu. Wieczór był ciepły, wiatr przyjemnie muskał skórę. Nagle, mężczyzna, jakby budząc się w transu obrócił się i zerwał kwiat rosnący na najbliższym krzewie.
- Rosa… - powiedział, podając mi go. – Ty faktycznie jesteś jak róża. Roża pośród dzikich traw.
Nie pytałam, co miał na myśli. Uśmiechnęłam się do niego i idąc przed siebie, delektowałam się ciszą. Chwilę później Michael złapał mnie za rękę i pociągnął przed siebie.
- Dokąd idziemy? – spytałam, próbując nadążyć.
- Zobaczysz… - rzucił z uśmiechem na twarzy.
Zatrzymaliśmy się przed ogromnym drzewem. Jego szczęśliwe miejsce. Bez zastanowienia zaczął wdrapywać się na górę.
-  Daj rękę. – niepewnie wyciągnęłam do niego dłoń, którą natychmiast mocno ujął. – Nie bój się. – w jego spojrzeniu było coś niezwykłego. Coś kuszącego i intrygującego. Coś… magicznego.
Po chwili i ja znalazłam się na potężnym konarze, a Mike silnie objął mnie ramieniem. We włosy miałam zatkniętą różę. Przy Michaelu czułam się bezpiecznie.
- Wykończyliśmy dzieciaki, co? – zaśmiał się. Ja również zachichotałam, przypominając sobie widok mojej córeczki, która zasnęła, gdy ten niósł ją na rękach. Tutaj wszyscy traktowaliśmy się, jak rodzina. Rodzina, której tak bardzo mi brakowało.
- Śpią jak zabite. – skwitowałam.
- Kocham Neverland. Neverland, to ja. Moje życie. Bajkowa kraina. Miejsce, w którym zapomina się o szarości codziennego świata. Nie muszę się ukrywać, nie muszę udawać nikogo innego.
- To świat pełen magii, Mickey. A Ty jesteś jego królem, jego Piotrusiem. – obrócił twarz w moją stronę i palcami zaczął bawić się moimi włosami.
- Jak róża wśród dzikich traw… Wyjątkowa i piękna, choć trudna do zdobycia, a droga do niej może być niebezpieczna. – zarumieniłam się lekko. – Mimo wszystko, warto spróbować. Ja to zrobiłem i zyskałem.
- Zawsze możesz na mnie liczyć, Mickey… - wyszeptałam, wtulając się w niego. – Nigdy nie wierzyłam, że marzenia się spełniają, a jednak mój sen stał się jawą.
- Dziękuję, że jesteś Rosie. Dziękuję. – powiedział, przytulając mnie do piersi. – A skoro jesteśmy jak rodzeństwo…  - podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. – To chyba nie ma nic złego, w buziaku od siostry, prawda?
- Masz rację. – zachichotałam. Ulżyło mi. Po naszym ostatnim pożegnaniu, aż do tej pory bałam się, jak odebrał mój, niby niewinny, gest.

***

OCZAMI MICHAELA…

Na dworze zrobiło się ciemno, więc wróciliśmy do domu. Mimo potwornego zmęczenia, czułem się szczęśliwy. Szczęśliwy, że mogłem spędzić ostatni dzień przed prawdopodobnie kilkumiesięczną rozłąką z najbliższymi. Nawet pojedyncza myśl o niej powodowała ogromny ból w moim sercu. Niestety, wyjazd był nieunikniony.
Zegar wskazywał dziesiątą wieczorem. Po drodze do swojej sypialni zajrzałem do pokoi dzieci. Prince musiał zasnąć tak, jak się położył – spał w poprzek łóżka, w pełnym ubraniu, zdążył zdjąć tylko jednego buta. „Nawet jedenastolatek ma przecież ograniczone zasób energii.” – zaśmiałem się w myślach. Paris i Bianca spały w jednym łóżku, wedle życzenia. Starając się nie robić hałasu, poszedłem na górę w kierunku swojego pokoju, po cichu otworzyłem kluczykiem drzwi. Marzyłem o gorącej kąpieli. Natychmiast udałem się do osobistej łazienki i odkręciłem wodę, pozwalając wannie się napełnić, dodając do niej kilka kropel olejku lawendowego. Zrzuciłem z siebie ubrania i nie zastanawiając się długo wskoczyłem do kadzi. W myślach odtwarzałem obrazy dzisiejszego dnia. Widok roześmianej, szczęśliwej Rosy wprawiał mnie w dziwny stan.
Czułem, że nie jest mi obojętna. Dziewczyna przebywająca aktualnie w pokoju obok, była kimś niezwykłym, moją bratnią duszą. Chciałem być blisko niej, chciałem móc się nią opiekować. Cieszyłem się, że mogłem pokazać jej inny świat. Świat, w którym nie ma zła, nie ma ciemności. Tutaj nikt nie musiał chować się za maską, obawiać się braku akceptacji, czy odrzucenia. Było to miejsce pełne dobra, pełne miłości. Miłości, którą pragnąłem dzielić z innymi.

***

OCZAMI ROSY…

Dopiero teraz, gdy emocje opadły, poczułam, jak bardzo jestem wykończona. W głowie powtarzałam sobie słowa Michaela: „Nie muszę się ukrywać, nie muszę udawać nikogo innego.”. Spojrzałam w lustro, po policzkach spływały mi strumienie łez. Po co to robię? W jakim celu próbuję upodobnić się do dawnej siebie, którą nie jestem? Nie umiałam inaczej. Nie byłam w stanie żyć jak dawniej. Choć raz, przez jednej dzień, mogłam być szczęśliwa. A teraz? Teraz wszystko wraca do normy.
Nagle, między swoimi ciężkimi oddechami usłyszałam pukanie, a następnie dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili ukląkł przy mnie przyjaciel i przytulił mnie mocno do siebie.
- No to wiesz… - zaczęłam, wciąż szlochając. – co ukrywam pod tymi warstwami makijażu.
- Nie płacz. – szepnął mi do ucha, podnosząc mnie delikatnie. Zaniósł mnie do pokoju i posadził na łóżku. – Nie musisz tego robić. Wiesz, że nie musisz. Bez niego jesteś tak samo piękna. Nie musisz się przejmować tym, co mówią inni. Pokaż, że jesteś odważna. Przy mnie nie musisz tego robić. Tutaj każdy może być sobą. – pogładził mnie po włosach. – Wierzysz mi?
- Tak… - szepnęłam. – Dziękuję.
- Nie masz za co. Nie warto się nimi przejmować. To tylko niszczy. Dla mnie zawsze będziesz wyjątkowa, Rosie.
- Dlaczego każdy facet nie może być taki, jak Ty? – zaśmiała się przez łzy. Nie odpowiedziałem. Uśmiechnąłem się tylko i ucałowałem ją w skroń. – Zostaniesz? – powiedziała, uspokajając się.
- Tak. Połóż się. Jestem przy Tobie. Słodkich snów, siostrzyczko.

- Wzajemnie, Mickey.

6 komentarzy:

  1. Hej!
    No i sie wyrobiłaś :*
    Notka boska. Ty mnie przekupisz samymi opisami więc wiesz! I twoja samoocena nie ma prawa Ci spaść bo piszesz nie ziemsko.'Mmm'.. Oł ju tacz maj talala .. Mike rozwalił mnie na drzewie kokieciarz jeden! ♥
    'Jak róża wśród dzikich traw… Wyjątkowa i piękna, choć trudna do zdobycia, a droga do niej może być niebezpieczna.' Genialne!
    Szkoda mi Rosy, ale nie tylko wygląd zewnętrzny się liczy.. Mike jest osobą, która zwraca na to szczególną uwage i za to Go kochamy, nie? Takie kochane misie z nich.
    Czekam z niecierpliwością na następne notki. Życzę weny i Pozdrawiam ~MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    Ubóstwiam ♥♥
    Magiczne opisy, wspaniała notka/
    Wszystko cudowne! <3
    Szkoda, ze krótka, ale i tak się cieszę, że dodałaś. :D
    Trzymaj się i dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, ze ostatniej nie skomentowałem, ale jeszcze nie ' przestawiłem się' na życie w Polsce. Jakoś w Londynie, żyło mi się lepiej. Nie wiem czemu. Po prostu tam przypominam sobie czasy gdy byłem młodszy i wszystko było łatwiejsze. A i nie musiałem słuchać głupiego gadania mojego brata... szkoda gadać.
    Co do notki. Poparzednia była cudowna, i ta też jest cholernie zaje... zajefajna :) Zapewne domyślasz się o co mi chodzi:)
    Notka wyszła ci genialnie. Ach naucz mnie pisać takie opisy..
    Naprawdę te opisy wychodzą ci bosko, z resztą reszta też. Więc nie masz sie czego martwić. Masz talent. I czytelników nigdy ci nie zabraknie.
    Życzę ci udanych wakacji i masy weny
    Pozdrawiam. Mike

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej
    Przepraszam, że tak późno i że nie skomentowałam tamtej, ale jestem na wakacjach i raczej nie przewiduję na Internecie.
    Michael chyba zaczyna się podobać Rosa.
    Jak zwykle świetnie i czekam na następną

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. :) Wreszcie dotarłam xd Notki są cudne! Te Twoje opisy są super! Co tak krótko? :C Czekam na nn i zapraszam do sb na nowego bloga. Nie jest on o MJ, ale Mike pojawi się w paru częściach. :)
    http://whitney-and-bobbi-two-angels.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. probabil ca blog-erul sufera de Jackson-ita cronica,shi dorea s-o implice shi pe elena gheorghe.

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.