12/31/2015

Podsumowanie roku 2015, czyli jak odkryłam siebie w sobie...

Moi kochani!

Przepraszam, że notka się nie pojawiła. Przecież Wasza Alex nigdy nie potrafi skojarzyć faktów. Tak jak miałam zaplanowane od dłuższego czasu, przez trzy dni koczuję u przyjaciółki. Dlatego też chyba nie muszę tłumaczyć, skąd brak możliwości napisania czegoś dla Was. Rozdział postaram się wrzucić w najbliższych dniach. Wybaczycie mi? W końcu ile razy można, prawda?
Mając dosłownie chwilę, nie mogłam po prostu nie napisać tutaj dla Was ani słowa. Stąd też jakieś piętnaście minut temu, podczas kąpieli wpadłam na pomysł podsumowania roku, który dziś dobiega końca, w formie pisemnej oczywiście, bo taka odpowiada mi najbardziej.
Rok 2015 niewątpliwie przeminął mi z prędkością światła i nie jestem w stanie stwierdzić, czy to dobrze, czy nie. Co prawda, coraz bliżej już do wakacji, ale jednak w następnym roku testy gimnazjalne. Nie boję się ich jakoś szczególnie, ale sami wiecie jak to jest - lepiej, aby takich sytuacji nie było. Po prostu.
Jednak nie jest to najważniejsze z całego roku. I nie bez powodu piszę to wszystko właśnie tutaj.
Cała przygoda z tym "odkrywaniem siebie" zaczęła się jakoś na początku tego roku (tak, to słowo powtarza się, celowo). W pewnej chwili przejadło mi się niemal wszystko, co do owego czasu miałam w zwyczaju - muzyka, której słuchałam jakoś stała się mdła, idol to taki właściwie nieciekawy, gry komputerowe to już w ogóle tragedia, bo ileż można biegać po dachach renesansowej Florencji, czy tworzyć simów, a czytane przeze mnie książki, obojętnie czy te "przykazane" (szkolne lektury), czy te "dla przyjemności" przestały budzić we mnie poczucie spełnienia.
To wszystko nie wystarczało mi tak, jak kiedyś. Szukałam, błądziłam, sugerowałam się innymi. Nic nie pomagało. W każdej wolnej chwili słuchałam pewnej piosenki, która pośrednio rozwiązała moje problemy.
Michael Jackson? Ten biały murzyn wleczony po sądach przez pół życia, ten co zmarł w nieznanych nikomu okolicznościach (bo przecież nie wiemy tak naprawdę nic o jego śmierci), domniemany pedofil? A co on mnie w ogóle obchodzi? Tak naprawdę nie obchodził mnie ani trochę, ale gdy siedzisz zupełnie sama w ciemnym pokoju i słuchasz piosenki, w której szanowny pan wokalista twierdzi, że wcale nie jestem samotna, zaczyna cię ten szanowny pan intrygować. Mimo, że piosenkę znasz od lat i uznajesz za piękną, dopiero wtedy faktycznie dostrzegasz w niej coś niezwykłego, nieziemską delikatność, wrażliwość tego drobnego mężczyzny i zadajesz sobie w głowie pytanie "Dlaczego był właśnie taki?" (Taki perfekcyjny...)
Odtwarzasz utwór za utworem, nie możesz oderwać wzroku od ekranu. Zarywasz noc, by przeczytać całą wikipedię o jego osobie. A rano myślisz sobie: "To jest to, czego szukałam."
Michael z dnia na dzień stał się moją największą inspiracją i ideałem. Ideałem człowieka, ale też mężczyzny, oprócz śpiewu, tańca i usposobienia, po prostu zakochałam się w jego wadach, jak to niektórzy twierdzą: niedoborze nosa, dziewiczym falseciku i wiecznej, chłopięcej buźce. Poprawka, to głównie w tych jego "wadach" się zakochałam (no i w tyłku, który jak najbardziej był jego niekwestionowanym atutem).
Potem szukałam dalszej rozrywki. Od dawien dawna lubiłam pisać, więc zaczęłam to robić - i oto jestem!
W tym roku także okazało się, na kim mogę polegać i gdzie jest moje miejsce. Dostrzegłam swoje zalety i nauczyłam się je wykorzystywać. Podomykałam stare sprawy. I już prawie wyleczyłam tę cholerną nogę!
Bądź co bądź, wynika z tego, że ten rok wypada bardzo pozytywnie. Pragnę podziękować serdecznie tym, których poznałam właśnie w tym roku - mam nadzieję, że w kolejnych latach też będę mogła to robić,  także tym (a raczej TEJ), która to już trzeci rok ze mną wytrzymuje! Kocham Was <3
W Nowym Roku życzę Wam wszystkiego, co najlepsze, a dziś, udanej zabawy!
Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia niebawem.
Alex :)

4 komentarze:

  1. Hejka ❤
    Bezwahania zabrałam się za czytanie. Ten rok pod wieloma względami uważam za udany, ale jeśli mam sobie przypomnieć te miłe chwile - wyliczałabym je do Wielkanocy.
    Ale takie z tych fajniejszych to na pewno to iż poznałam Ciebie i wiele innych wspaniałych osób z bloggera. Oczywiście mój blog też rozwinął skrzydła, a jeśli chodzi o samego Michaela to w końcu zaczęłam patrzeć na niego z innej perspektywy. Jak kiedyś był dla mnie Super, Fajny i Kochany mój mąż jedyny do doszedł jeszcze ogromny dystans.
    Ja tam dziękuje tej zerwanej nocce, piosence YANA, że 'przegabaciła' Ciebie na naszą stronę, że dołczyłaś do naszego cudownego grona Fanów Michaela Josepha Jacksona.
    A na Nowy Rok życzenia Ci spełnienia marzeń, zdrowia i uśmiechu. ❤
    No i oczywiście Szampańskiego Sylwestra.
    Trzymaj się :*
    Pozdrowienia przesyłam Tobie jak i Dominice :*
    Miłej Zabawy dziewczyny 💖

    Ps; Na notke oczywiście czekam z ogromną niecierpliwością ! 💖

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu ja Ci wszystko wybaczam :)
    Twoje podsumowanie tego roku jest naprawdę interesujące i zaskakujące. Chodzi mi zwłaszcza o fragmenty związane z Michaelem. Zaskoczyło mnie to co myślałaś o nim na samym początku, ale w pełni Cię rozumiem. Chociaż ja to się w nim zakochałam od pierwszego wejrzenia i to nie tylko jako w piosenkarzu czy tancerzu, ale również jak w zwykłym mężczyźnie. A jego tak zwane "odchyły" mi w ogóle nie przeszkadzały, a już tym bardziej jakiekolwiek wady. O jego zgrabnym tyłeczku to ja nie wspomnę. Dużo by
    pisać :D Bardzo cieszę się, że znalazłaś swoją drogę i zajęłaś się pisaniem. Co wychodzi Ci wspaniale, ewidentnie potrafisz pisać zajebiste opowiadania i sprawiasz tym pisaniem innym ogromną przyjemność. Mam nadzieję, że nigdy z tego nie zrezygnujesz. Dla mnie jesteś jedną z najlepszych pisarek jaką znam, a uwierz nie ma ich dużo.
    Życzę Ci wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, spełnienia marzeń, dobrych ocen, super pomysłów na kolejne opowiadania. A na marginesie egzaminem gimnazjalnym się nie przejmuj, też przez to przechodziłam i bałam się jak cholera a nie było czego. Jestem pewna, że pójdzie Ci on bardzo dobrze.
    Czekam oczywiście na noteczkę i z hotem mi się tu nie pokazuj! :D
    Pozdrawiam serdecznie <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. WAŻKA SIĘ MELDUJE! xD
    Nadrobiłam notki.
    Rozwaliłaś mnie tym wężem XDD kochana Bianca xdd
    Oczywiście najpierw zajrzałam (jak to ja) do notki z hotem XDD Wyszło Ci genialnie. :) Jeju i ta rozmowa o "pytonie " XDD
    Ale i tak według mnie najlepszą sceną była rozmowa o gazetkach Michaela XDDD Rosa nieźle po nim pojechała xdd
    Co do podsumowania... U mnie zaczęło się od WBSS. Gdyby nie mój nauczyciel wychowania fizycznego, to nie byłabym Soldier Of L.O.V.E. Kiedy poznawalam się z jego twórczością od razu poznawałam Go jako zwykłego człowieka. Bo sztuką jest przez pryzmat piosenek i czynów zauważyć ten prawdziwy charakter Michaela. On nie jest perfekcyjny i ma swoje wady. Bardzo nie lubię, jak ktoś nadmiernie go "wybiela", mówi, że Michael jest taki idealny,no normalnie Aniołek z Niego...
    Test gimnazjalny? Pikuś. Nie martw się nic i ze wszystkiego miałam ponad 50%
    Czekam na nn
    Ważka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem <3
    Ja również nie narzekam na rok 2015 !
    Przyniósł mi ogromną ilość nowości (zajebistych nowości), między innymi studia, które są niesamowitym okresem w życiu. Poznałam wielu wspaniałych ludzi (zarówno w sieci, jak i w realu). Co prawa to już mój 10ty roczek od kiedy jestem fanką Michasia. Już od dziecka go wielbiłam, potem przeżywałam jego śmierć i jak widać pasja i podziw zostały ze mną do dzisiaj:)
    Cudnie opisałaś jak to się zaczęło u cb z MJ, cieszę się że odnalazłaś coś co daje Ci radość, sama mam pasję przecież i wiem jak bardzo to wzbogaca człowieka.
    Oby 2016 był niezapomniany, lepszy i przyniósł kolejne nowości, których każdy z nas pragnie:)
    Trzymaj się ciepło, czekamy na notkę !<3

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.