„Pożegnania są
pełne łez, lecz bez nich powitania byłyby niczym.”
***
OCZAMI MICHAELA...

- Na pewno mam nie czekać, szefie? - usłyszałem głos kierowcy.
- Nie ma takiej potrzeby. Bądź tu za trzy godziny.
- A jak Cię nie przyjmą? - rzucił ze śmiechem.
- Do zobaczenia! – krzyknąłem, wybiegając z limuzyny. Choć atmosfera była ciężka i padał rzęsisty deszcz, dobry humor mnie nie opuszczał. Tańczyłem w deszczu, nie przejmując się krzywymi spojrzeniami dwóch staruszek idących z naprzeciwka. Wesołym krokiem wszedłem do budynku i widząc ciemnobordowe drzwi ruszyłem w ich kierunku, wymachując trzymanym w ręku bukiecikiem białych róż. Podchodząc do wrót, uważnie się im przyjrzałem – były zdobione płaskorzeźbami przedstawiającymi różne sceny biblijne: rozmnożenie chleba, rozstąpienie się wód oceanu, wygnanie z raju oraz uzdrowienie trędowatego, a towarzyszył im wygrawerowany napis: „Tylko biegnąc do Pana zmierzasz w dobrym kierunku.”. Zastanawiając się nad tymi słowami chwyciłem srebrną kołatkę i mocno zapukałem.
- Kto się tak dobija o tej godzinie? Kretynie, dziecko mi
obudzisz! – usłyszałem głos dochodzący z mieszkania i odgłos klucza
przekręcanego w zamku. – Co u licha… Michael?!
- Przepraszam, że tak wcześnie, ale… - widok mojej
przyjaciółki z potarganymi rudymi włosami ubranej w niebieską piżamę w białe
paski był nieco komiczny. Z twarzy odpłynęła jej krew, ze zdziwienia rozchyliła
usta. – Czy mógłbym…
Nie dokończyłem. Dziewczyna rzuciła mi się w ramiona
tak, jak podczas naszego pierwszego spotkania, oplatając nogami moje biodra.
Mimo, że była lekka, z trudem zachowałem równowagę. Z uśmiechem na ustach
wtuliłem się w jej szyję, czując zapach jej delikatnych perfum, których
najwidoczniej używała nawet kładąc się spać. Trzymając ją na rękach powoli
wszedłem do przedpokoju, gdzie wyswobodziła mnie ze swoich objęć.
- Tak się stęskniłam! - pisnęła. - Mówiłeś, że wracasz
jutro.
- Ale jestem dzisiaj. Niespodzianka! Nawet nie wiesz
jak bardzo cieszę się, że Cię widzę. - szepnąłem. - Jak dobrze być znów u
siebie. - powiedziałem, przytulając ją. - Poczekaj. - spojrzałem na bukiecik
leżący na wycieraczce, któremu ona właśnie przyglądała się ze smutkiem.
Przybrudzone białe płatki utworzyły niekształtny dywanik, a połamane i
zdeptane łodygi stanowiły jedynie pozostałości wiązanki. – Nie przejmuj się
tym. Zaraz posprzątamy.
- Moja wina. Przepraszam. – rzuciła ze łzami w oczach.
– Nie patrz tak na mnie, proszę… - wydukała, spuszczając głowę. Nie miała na
twarzy ani grama makijażu. Pokrywały ją liczne bruzdy i blizny, ale dla mnie
nie grało to roli. Nawet teraz wyglądała olśniewająco jak zawsze.
- Przestań. Mówiliśmy o tym. – pogładziłem ją po
włosach. – Moja gwiazda śpi? – zmieniłem temat.
- Pewnie tak. Poczekaj, zawołam ją, żeby się z Tobą
przywitała. – rozchmurzyła się nieco.
- Nie ma sensu jej budzić. Niech się wyśpi, mamy trzy
godziny. – odpowiedziałem, odrobinę rozbawiony zdezorientowaniem malującym się
na jej twarzy.
- ‘Mamy’? Ktoś na Ciebie czeka? – spytała wyraźnie
zdziwiona.
- O dziewiątej przyjedzie po nas Ethan. Chyba nie masz
nic przeciwko temu, żebym porwał Was dziś do Neverlandu?
- Nie będziemy przeszkadzać? Myślałam, że chcesz
spędzić najbliższe dni ze swoją rodziną.
- Rosie... – pokręciłem głową. – Przecież Wy też
jesteście moją rodziną.
***
OCZAMI ROSY…
- Pomóc Ci? – spytał troskliwie mój przyjaciel.
- Michael, zrobienie herbaty to naprawdę nic trudnego.
Dam sobie radę. – odpowiedziałam.
Po chwili siedzieliśmy okryci kocem na sofie w salonie
delektując się gorącym naparem. Jego czupryna była jeszcze lekko wilgotna. Niesforne
loczki opadały mu na twarz, więc skracając tym samym jego męki, pożyczyłam mu
gumkę do włosów.
- Czuję się nagi! – zaśmiał się. Poniekąd było to
prawdą, bowiem zmusiłam go do zdjęcia przemoczonych ubrań. I tym oto sposobem
obok mnie siedział w samych bokserkach skulony pod kocem facet-marzenie tysięcy
kobiet, a to wszystko z czystej troski o zdrowie przyjaciela.
- Nie marudź. – szturchnęłam go w ramię. Uśmiech nie
schodził mu z twarzy.
- Nie wrócę tam. – z oczu pociekły mi łzy.
- Błagam, nie płacz… Co się stało? – ujął moją twarz w
dłonie. – Rosa, spójrz na mnie! Co się dzieje?
- Nie zaliczyłam ostatniego egzaminu… - zaczęłam.
- Poprawisz go. Musisz się umówić na następny termin…
- Nie! – przerwałam mu. – Rozmawiałam z wykładowcą i
powiedział, że nie zaliczy mi semestru, chyba, że porozmawiamy inaczej…
- Słucham? – powiedział zdenerwowany.
- Zaproponował mi spotkanie wieczorem w swoim domu.
Próbował mnie dotykać, rozumiesz?!- zaszlochałam.
- Już dobrze… Nie zostawię Cię już, słyszysz?
Obiecuję. Dlaczego mi nie powiedziałaś? – ucałował mnie w skroń.
- Nie chciałam Cię denerwować… - załkałam. – Uciekłam
stamtąd… Bałam się, że znów zostanę upokorzona. Do tej pory się boję.
- Przy mnie jesteś bezpieczna. Nie opuszczę Cię już
ani na krok, Rosie. I dopilnuję, żeby ten drań…
- Mike, proszę, nie rób tego. Po prostu nie chcę tam
wracać. Nigdy. – spojrzałam na niego błagalnie. – Wystarczy mi, że Cię mam. –
ucałowałam go w policzek i wtuliłam się w jego szyję. Cieszyłam się jego
bliskością, dotykiem i czułością. Tak bardzo mi tego brakowało. Modliłam się,
by ta chwila trwała wiecznie.
- Dobrze. Jeśli tylko sobie tego życzysz, Rosie.
***
OCZAMI MICHAELA…
Zawiodłem ją. Gdybym był przy niej, mógłbym
zareagować. Tak się jednak nie stało i miałem potworne wyrzuty sumienia. Rosa
była kimś wyjątkowym, kimś bliższym niż przyjaciółka. Bratnią duszą. Kimś, kogo
trzeba chronić. Kimś, z kim mógłbym spędzić całe życie. Wiedziałem, że właśnie
takiej osoby szukałem. To jej szukałem. Tego byłem pewien.
Przyglądałem się Czerwonowłosej, która zaabsorbowana
była przygotowywaniem ciasta na naleśniki. Jej spięte nad karkiem włosy
układały się w delikatne fale, a dopasowana koszula włożona w czarne dżinsy
podkreślała talię. Wstałem i ostrożnie podszedłem do aneksu kuchennego,
zasłaniając jej oczy rękoma.
- Mickey! – zachichotała. – Przestań, bo zaraz zrobię
Ci z tego ciasta maskę odżywczą na te Twoje kędziory!
- A Ty chyba miałaś się nie malować… - dostałem sójkę
w bok.
- Miałam się ‘tak mocno’ nie malować. Myj łapy i
siadaj do stołu. Mamusia robi dzieciom śniadanie.
- Dobrze mamo. – obróciłem się na pięcie i ruszyłem w
stronę łazienki, gdy nagle zza pleców do moich uszu dobiegł znajomy, piskliwy
głosik.
- Wujek! – Bee rzuciła mi się na szyję, gdy tylko się
do niej schyliłem, biorąc ją na ręce.
- Witaj księżniczko! Ale wyrosłaś, niedługo mamę
przerośniesz! Stęskniłem się, wiesz? – rzuciłem wesoło.
- Ja bardziej!
- A wcale nie, bo ja! – przekomarzaliśmy się tak dobre
kilka minut. Kolejna godzina upłynęła z prędkością światła i nim się
obejrzeliśmy, pod budynkiem czekała na nas już limuzyna.
- Kierunek? – zapytałem.
- Neverland! – odpowiedziały chórkiem.
***
Dobry wieczór!
Wreszcie coś wrzuciłam, co?
Nie jestem pewna, czy piosenka pasuje do notki, ale do ich odczuć na pewno! :)
Nie jestem pewna, czy piosenka pasuje do notki, ale do ich odczuć na pewno! :)
Powiem szczerze, cierpię ostatnio na chroniczny brak weny. Nie mam pojęcia dlaczego.
Co do rozdziału. Czy jestem z niego zadowolona? Dwustuprocentowe NIE.
Nie tak do końca miało to wyglądać, ale wyszło jak wyszło.
Liczę na Wasze obiektywne ocenki i jeszcze pytanko: Co powinnam zmienić w blogu? Macie jakieś szczególne życzenia? Chcecie RT? Jestem otwarta na wnioski i propozycje.
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i jeśli ktoś chciałby się skontaktować, odsyłam do poprzedniej notki.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania! :)
Wasza Alex :)
P.S. Wybaczcie mi ten rozdział... I dziękuję za 4700 wyświetleń!

Rozdział jest super, czego ty od niego chcesz?
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie minę Michaela, kiedy Rosa się na niego rzuciła..
Pozdrawiam i życzę weny :-)
Droga Alex... chcesz, zebym cię wynalazł GPS'em? Bo jak to zrobię tak ci nagadam, ze popamiętasz. Notka wyszła ci fantastycznie. a co do Braku weny nie martw się. Ja gdy pisałem jeszcze Another Story miałem tak, ze nic, kompeltnie nic nie udało mi sie napisać, a teraz wrzucam trzy notki pod rzad... wena przychodzi nagle.. jak mogę cos ci doradzić... to puść sobie swoją ukochną piosenkę, zamknij oczy i samo przyjdzie... mi często podczas słuchania muzyki cos wpada do głowy, albo po wyjściu ze znajomymi...albo siedząc w ogródku z Magdą, i nabijając się z wszystkiego... apmietaj jedno... nic na siłę. My poczekamy ile będzie trzeba na notkę. Bo każdą opłaca się przeczytać.. bo masz talent dziewczyno. Więcej wiary w siebie. Naprawdę.
OdpowiedzUsuńCo do wyświetleń... nawet się nie obejrzysz a wybijemy ci z 20 tysięcy :)
Bo naprawde opłaca isę czytać te rozdziały... genialnie je piszesz.
Co do rozdziału.. he..he.. no nieźle.. na poczatku jak przeczytałem co Michael robił... nie ma to jak tańczyć na deszczy pod spojrzeniem monitoringu osiedlowego :)
Potem to siedzenie pod kocem u rosy... sam tego chciał.. po co tańczył na deszczu.
Co do tego... ten wredny profesorek przegiął. Jak on śmiał! Co za bezczelny cham.
Nienawidzę takich ludzi. Brzydzę się nimi.
Ale mam nadzieję, ze Michael jej pomoze.. w koncu są przyjaciółmi.
Przepraszam za błędy, ale piszę z telefonu.
Pozdrawiam
Mike
* pamiętaj
Usuń*się
:)
Życze miłego dnia
P.S U mnie na Another Story pojawią się nowe notki, wiec zapraszam
Rozdział jest genialny, po prostu cud miód i malina. Masz ogromny talent do pisania, a wena na pewno cię dopadnie. Zobaczysz ani się obejrzysz, kiedy będziesz miała pomysły na kolejne rozdziały. Czekam na następny, życzę dużo weny i Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPs. U mnie właśnie pojawił się nowy rozdział http://mj-opo.blogspot.com/
Kurczę nie wiem co napisać.. Poprzednie kontenerze wyczerpały mi już możliwości. Mike! Dlaczego ty zawsze piszesz takie świetne komentarze nie zostawiając mi niczego do napisania! Żarty żartami...
OdpowiedzUsuńPrzechodząc do opowiadania. Ja mam zawsze tak, że czuję kiedy ktoś pisze coś na siłę i nie ma weny. Tu tego nie czułam. W ogóle. Więc jest dobrze! Nie powiem nic nowego, ale my zawsze poczekamy nie pisz nic na siłę, jeśli czujesz że Ci nie wychodzi. Nie chcę przez to powiedzieć że ta Ci nie wyszła bo wyszła. Była słodka i kochana tak jak Bee. :) Tak ładnie opisujesz ich przyjaźń, że aż się uśmiech na twarzy pojawia. :)
Czekam na następną, nie ważne kiedy się pojawi.
Pozdrawiam
Oj kochana Alex nie doceniasz się. Rozdział jest świetny. Ja nie wiem co Ci się w nim nie podoba. Wiesz ja tak bardzo nie znam się na blogach bo nie prowadzę żadnego, ale jako stały czytelnik mogę Cię zapewnić że nic nie musisz w nim zmieniać dla mnie jest idealny.
OdpowiedzUsuńNo może jedną rzecz mogłabyś. Bo wiesz ja jestem strasznie niecierpliwa i wręcz czekam z utęsknieniem aż Michael i Rosa będą razem. Więcej zastrzeżeń nie mam ;-)
Skoro dopisuje Ci brak weny to nie długo przestanie bo właśnie Ci jej życzę :-)
Pozdrawiam cieplutko.
Basia.
Hej kochana! Iii napisałaś.. I widzisz? I widzisz? XD
OdpowiedzUsuńJa Ci dam, notka cuudna.. Uśmiech nie schodził mi z gęby. Rozczuliło mnie powitanie Mike i Rose- to było piękne..
Mike w bokserkach... Jeny XD potem mam sny erotyczne.. Tak jak po przeczytaniu komentarzy pod 'zaspamowanym' postem xD. Noootka genialna i nie narzekaj bo sobie pogadamy :*
Czekam na nexta i serdecznie Pozdrawiam. Aaaa i Wenyyy duuuużo weny :) ~MeryMJ
Scena z powitaniem przepiękna :)
OdpowiedzUsuń<3
u mnie też nexcik
p.s.ach piękna, piękna ta scena...aż siem wzięłam i wzruszyłam :)
Hej!
OdpowiedzUsuńOch... Nie no, piszesz tak wspaniale!
Rozdział cudowny!
Powitanie... Hehe, niezłe XD
Trzymaj się i dużo weny!
Hej. :) Notka jest jak zwykle cudowna :)
OdpowiedzUsuńAle ją zaskoczył! :D Hahah :D
Michael w bieliźnie... :D Chciałabym to widzieć xD Na miejscu Rosy- nie wyrobiłabym ze śmiechu. xD W sumie... to na samo wyobrażenie MJ w gatkach się śmieję :D
Weny! I czekam na nn! :D
A co do mojego bloga- to nie koniec przygód małej Charlie xD i Nie... Nie jest to Justin Bieber (chociaż... może... kto wie....) XD
Masz bardzo fajny styl pisania ! Czyta się niezwykle lekko. Szkoda, że tak krótko ale sama wiem jak cięzko sklecić dobre, długie rozdziały:) Życzę weny i Ty również informuj mnie o nowych rozdziałach !:)
OdpowiedzUsuńhttp://remember-to-be-happy-mj.blogspot.com
To jest genialne! Nie wiem, skąd bierzesz takie teksty ale trzymaj tak dalej bardzo wciągające :)
OdpowiedzUsuńKochana miałam informować, więc u mnie właśnie się pojawił nowy rozdział http://mj-opo.blogspot.com/2015/08/rozdzia-4.html Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńKomentuje z ,,małym" opóźnieniem :3
Notka fantastyczna, sama bym tego lepiej nie napisała. :)
Michael zawsze mnie rozśmiesza, ale najbardziej urocze w opowiadaniach są zawsze według mnie małe dzieci. Bee jest słodka <3
Tego co powiedziała dziewczyna o profesorze...tego nie skomentuje. Niema takich słów, którymi mogłabym to opisać. Tacy ludzie to po prostu bestie...
Rozdział tak jak już wcześniej napisałam genialny :D
Pozdrawiam Cię gorąco.
Oraz życzę weny :)
The Smille