8/17/2015

WH: "Będę czekał."



OCZAMI ROSY…

- Tata! Ciocia! Bianca! – wykrzyknęły dzieciaki wybiegając nam na przywitanie. Za nimi kroczyła dumnie Grace, na której widok dosłownie zrobiło mi się niedobrze. Posłała mi groźne spojrzenie i bez słowa przystanęła obok nas. Zaraz za nią przyszła młoda, ciemnoskóra kobieta i rzuciła się na szyję Michaelowi, podczas gdy ja wciąż ściskałam Paris i Prince’a.
- Mój ukochany braciszek wreszcie wrócił do domu! – pisnęła, na co zachichotał i przytulił ją do siebie. Po chwili obróciła się do mnie i wyciągnęła rękę w moim kierunku.
- A Ty jesteś Rosa, prawda? Michael dużo mi o Tobie opowiadał. Mam na imię Janet. 
- Miło mi Cię poznać. Mike, naprawdę zanudziłeś siostrę opowieściami o mnie? – rzuciłam do niego.
- Opowieściami o Tobie nie da się nikogo zanudzić, bądź spokojna. – zaśmiał się. – A ta mała gwiazda to córeczka Rosie, Bianca. Przywitasz się z Janet? – niepewnie podeszła do kobiety i podała jej rączkę.
- Masz śliczną sukienkę. Kto Ci taką kupił? – zapytała z zachwytem.
- Mamusia. A pani ma ładne włosy. A mogę mówić do pani „ciocia”?
- Oczywiście! Będzie mi bardzo miło.
Po zaledwie kilku minutach mimo początkowej nieśmiałości moja córka dyskutowała w najlepsze z siostrą mojego przyjaciela. Od razu zauważyłam, jak bardzo Mike i Janet byli do siebie podobni, zarówno z wyglądu, jak i z charakteru, a nawet głosu. Ten sam błysk w oku, ten sam promienny uśmiech. Coś, co tak bardzo w nim kochałam.

***

OCZAMI MICHAELA…
- Tak? – usłyszałem, uchylając powoli drzwi.
- Mogę na chwilę? – zapytałem, wchodząc do pokoju Rosie. Odpowiedziała mi tylko ledwie zauważalnym skinieniem głowy. Wzrok miała błędny, siedziała po turecku na łóżku, jakby zamyślona. – Coś się stało? – zagadnąłem.
- Nic się nie stało. Potrzebowałam chwili spokoju. Nie martw się. – posłała mi sztuczny uśmiech. Wiedziałem, że to wcale nie był dla niej powód do zaszycia się z pokoju na kilka godzin. Nie drążyłem jednak tematu i delikatnie objąłem ją ramieniem.
- Chciałem z Tobą porozmawiać. Musisz wiedzieć, że to nie tylko moja propozycja… - zacząłem.
- Nie rozumiem? – spojrzała pytająco.
- Wiem, że bardzo zżyłyście się z moimi dziećmi przez te kilka miesięcy. Nie ukrywam, że pragnąłbym nadrobić stracone miesiące… Dlatego wpadliśmy na pomysł, żebyście wraz z Bee zamieszkały w Neverlandzie. – powiedziałem.
- Michael… Utrzymujesz nas. Nie pozwalasz mi pójść do pracy. A teraz chcesz, byśmy zamieszkały u Ciebie?! I tak za dużo nam pomagasz. Nie chcę całe życie być pasożytem. – spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Ile razy mam Ci powtarzać, że nie jesteś dla mnie żadnym ciężarem? Chcę Ci pomóc, więc Ci pomagam. – ucałowałem ją w czoło. – A zresztą, ostatnimi czasy i tak wracasz do siebie tylko na noc. Pozwól mi tylko Cię wesprzeć. Proszę…
- Dziękuję, ale muszę to przemyśleć. – szepnęła, odsuwając się ode mnie. – Porozmawiam z Biancą.
- Dobrze, ja już pójdę. Odpocznij. – pogłaskałem ją po włosach, po czym poszedłem w stronę drzwi.
- Mickey? – usłyszałem delikatny głosik za plecami.
- Tak? – odwróciłem się w stronę przyjaciółki.
- Dziękuję, że się o nas troszczysz. Naprawdę dziękuję.
- Nie masz za co. – uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Nim się obejrzałem, słońce przysłoniła czarna kurtyna, a jasne gwiazdy lśniły na niebie, niczym najpiękniejsza biżuteria. Usiadłem na parapecie i zacząłem zastanawiać się nad pewnym uczuciem, które porywa nasze serca i umysły, wyrzuca z nich spokój, a napełnia pożądaniem i trwogą. Wtedy zadałem sobie pytanie: „Czy ja naprawdę się zakochałem?”.

***

OCZAMI ROSY…

Przez całą noc nie potrafiłam zmrużyć oka, bijąc się z myślami. Choć słońce dopiero leniwie wynurzało się zza horyzontu, pewna podjętej decyzji udałam się do sypialni Michaela.
- Mi… - nie dokończyłam. To, co zobaczyłam otwierając drzwi, odjęło mi mowę. Rwaramba leżała na wielkim łożu zupełnie nago, a obok niej spał mój przyjaciel. Widząc mnie, okryła się tylko satynową kołdrą i nie zważając na wczesną porę, krzyknęła w moim kierunku:
- Nikt Cię nie nauczył małpo, że nie wchodzi się do czyjejś sypialni bez pukania?! – stałam jak wryta, nie mogłam się poruszyć. – Na co się gapisz?! – ryknęła. Widząc, że Mike się obudził, rzuciłam szybkie „przepraszam” i natychmiast wybiegłam z pomieszczenia.
Co ja sobie wyobrażałam? Myślałam, że ktoś taki zwróci na mnie uwagę? A jednak czułam się, jak gdyby ktoś wyrwał mi serce. Dlaczego nic mi nie powiedział? Czułam, jak słone łzy spływały mi po policzkach. Nic nie słyszałam, poza biciem własnego serca. Wydawało mi się, że trwam w jakimś koszmarze. Choć bardzo chciałam się obudzić, niestety nie mogłam.

***

OCZAMI MICHAELA…

- Grace, co Ty wyprawiasz? – wrzasnąłem zdezorientowany. – Na litość boską, ubierz się!
- Mike… Kocham Cię. – zbliżyła się do mnie. – Jesteś najwspanialszym mężczyzną na Ziemi. Wiem, że też Ci się podobam. Wstydzisz się po prostu do tego przyznać. – położyła rękę na moim tyłku. – Odpuść sobie tę gówniarę. Ona na Ciebie nie zasługuje. – odsunąłem się od niej. – Nie uciekaj ode mnie misiu.
- Tato? – zobaczyłem w drzwiach pobladłe twarzyczki moich dzieci, zarówno zdziwione, jak i skrępowane widokiem nagiej kobiety, którą zwykły traktować jak matkę.
- Prince, Paris, idźcie się pobawić. Później do Was przyjdę. – skinęli głowami i posłusznie pobiegli do pokoju. Spojrzałem na opiekunkę. Dlaczego wcześniej nie zauważyłem, że ma obsesję na moim punkcie?
- Grace, po raz ostatni mówię: ubierz się i nie chcę Cię tu widzieć! Jeśli tego nie zrobisz, ochroniarze wyniosą Cię bez ubrań, jak wolisz! – krzyknąłem.
- Ale Mi… - zaczęła.
- Żadnego ale. Masz pięć minut. Nie pracujesz tutaj. Czek prześlę pocztą, na adres hotelu, do którego się udasz. A teraz zniknij z mojego życia… - ryknąłem zrezygnowany, po czym wydałem polecenia dwóm zaufanym ochroniarzom. Zdenerwowany poszedłem do pokoju Rosie. Wiedziałem, że czeka mnie trudna rozmowa. Wszedłem bez pukania. Dziewczyna siedziała ze spuszczoną głową na skraju łóżka.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć? – rzuciła beznamiętnie.
- To nie tak… - nie miałem pojęcia, jak wytłumaczyć jej tę sytuację.
- Zadałam Ci pytanie. – rzuciłem okiem na jej poduszkę, próbując zebrać myśli. Była mokra od łez. – Przyjaciele nie ukrywają przed sobą takich rzeczy.
- Niczego nie ukrywałem. Ona jest niezrównoważona psychicznie. Zakochała się we mnie, rozumiesz? – spojrzała na mnie zdziwiona. – Dlatego weszła mi do łóżka, gdy spałem i…
- I dlatego kazała mi trzymać się od Ciebie z daleka… - prychnęła. – Przepraszam. Naprawdę myślałam, że Ty z nią… Co teraz zamierzasz zrobić?
- Zwolniłem ją. Obiecuję, już nigdy więcej nie będziesz musiała jej oglądać. – przytuliłem ją. – Podjęłaś już decyzję? – zapytałem, gdy po raz kolejny mnie odsunęła.
- Jesteś pewien, że nie będziemy dla Ciebie problemem? – spytała, patrząc mi w oczy. Na jej twarzy malowały się strach i niepokój. Ująłem ją w dłonie i delikatnie przyciągnąłem do siebie.
- Czy Ty naprawdę nie widzisz, jak bardzo jesteś dla mnie ważna? Jak bardzo mi na Tobie zależy? Dlaczego ciągle mnie odtrącasz? Pozwól mi choć przez chwilę być blisko Ciebie.
- Boję się, Michael… Boję się, że zniszczymy to, co już mamy. Daj mi czas. Daj nam czas. – wyszeptała, gdy nasze usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie.
- Będę czekał. – odpowiedziałem, przytulając ją do siebie. – To jak z tą przeprowadzką?
- Uprzedzam, mamy dużo rzeczy do zabrania z domu. Przydałby się porządny samochód dostawczy na jutro. – zaśmiała się, a ja odetchnąłem w duchu.

***

Hej!
Wybaczcie mi tygodniową nieobecność. Na szczęście chęć i wena na nowo mnie odwiedziły, więc oto powracam z kolejną porcją przygód Rosy i Michaela.
Oficjalnie oświadczam, przekroczyliśmy 5000 wyświetleń (aktualnie jest to już 5180, ale liczy się okrągła liczba.)! Chciałam serdecznie podziękować kochanym czytelnikom, którym dedykuję ten rozdział, a szczególnie Marysi. (jej BLOG) Jesteś wielka! <3
Z tejże okazji – chcecie jakąś notkę specjalną? Wiecie, przeprowadzka to wielki dzień. Co powiecie na rozdział tylko i wyłącznie oczami Rosy?
Nie chcąc przedłużać, jeszcze raz serdecznie dziękuję, obiecuję poprawę co do częstotliwości dodawanych notek i chcę Was poinformować, że małymi kroczkami zbliżamy się do końca części pierwszej. Myślę, że nie potrwa to dłużej niż dwa, góra trzy tygodnie. Za zakończenie tej właśnie części przygotuję dla Was podsumowanie, w którym zawarte będzie wiele niespodzianek i ciekawostek dotyczących mojej pracy nad tą historią.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zapraszam do komentowania, a naszemu koledze Mike’owi życzę powrotu do zdrowia! :)

Wasza Alex :)
P.S. Przepraszam za zaległości na Waszych blogach. Wszystko nadrobię w ciągu najbliższych dni. Albo nawet dzisiaj :)

9 komentarzy:

  1. Głupia Grace, jak mogła zrobić coś takiego. Dobrze, że Michael ją zwolnił. Cieszę się też, że zamieszkają razem. Widać uczucie pomiędzy Michaelem, a Rose kwitnie i oby tak zostało.
    Rozdział oczami Rosy jest świetnym pomysłem. Tym bardziej, że będzie o przeprowadzce, więc ja jestem jak najbardziej za.
    Gratuluję tylu wyświetleń, jak najbardziej zasłużyłaś nawet na jeszcze więcej. Czekam na następny rozdział i Pozdrawiam serdecznie ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Kończysz to pisać? Chcesz żebym ja też że sobą skończyła?!..
    Nie no dobra, nie czytaj tego ostatniego xd
    Głupia Grace, jak ona mogła to zrobić? Jak Michael musiał się czuć? Okropny babsztyl!
    Fajnie, że Rosa się przeprowadza :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Heej!
    Misia Kochana z Ciebie! Jej to miłe.. Jestem wielka? Ty i tak jesteś większa!
    Notka cudowna! Na początku wszystko pięknie, a potem! Nie no nie wiem jak innI czytelnicy, ale ja wyje ze śmiechu choć nie ukrywam, że ten babztyl przesadził. Ale wspaniałomyślny Mike wie jak sobie poradzić. Wyobrażam sobie dzieciaki w progu! Jenyy..
    Niech się zbliżają ( :3 ) ja czekam na to!
    A co do NS to jestem za! Ja to chłone jak świeże bułeczki więc wstawiaj.
    Gratuluje wyświetleń! Życze więcej! :*
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
    Dużo weny!
    Pozdrawiam ~MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
  4. Akcja z Grace świetna :D
    Myślę, że ta przeprowadzka zbliży do siebie Michaela i Rose. A przynajmniej mam taką nadzieję :D
    Pozdrawiam i czekam na kolejną notkę !
    PS: u mnie nowa pojawi się jutro do południa:)
    Pozdrawiam !

    'Remember to be Happy'

    OdpowiedzUsuń
  5. No to się porobiło. Nigdy nie przepadałam za tym babsztylem . Ale szczerze...wyje z śmiechu . Poprawiłaś mi humor po tym okropnym dniu! Cudownie napisałaś ten rozdział . Rosa przeprowadza się do Michaela...jestem ciekawa kiedy między nimi coś ...kiedy będą razem. Już nie umiem się doczekać .
    Przepraszam za taką długą nieobecność na twoim blogu . Dziś w nocy będę nadrabiać...
    Ta...co tam że normalni ludzie o tej godzinie śpią . Przynajmniej tak mówi moja mama. Ją i Mike nie zaliczamy się do tej kategorii XD
    Przepraszam za błędy
    pozdrawiam ~Meggie
    P. S u mnie nowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej!
    Nie mogę uwierzyć, że już się kończy pierwsza część. Ale przeleciało... ;) Widzę że pojawia się muśnie wątku romantycznego. Tak jak lubię że już nas trochę pokusić, ale jeszcze nie podać głównego dania.
    Czekam na następną. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Już jestem! xD Bianca mnie rozczuliła :D hoho :D ale się porobiło xD
    Michael wywalił Grace :D
    Rosa w Neverlandzie!! :D Może wtedy coś ruszy xD c
    zekam na nn :D i u mnie na blogu masz niespodziankę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie że Mike zaproponował jej przeprowadzkę. A ta cała Grace jakaś świrnięta.... Życzę weny i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.