OCZAMI
ROSY…
- Tata!
Ciocia! Bianca! – wykrzyknęły dzieciaki wybiegając nam na przywitanie. Za nimi
kroczyła dumnie Grace, na której widok dosłownie zrobiło mi się niedobrze.
Posłała mi groźne spojrzenie i bez słowa przystanęła obok nas. Zaraz za nią przyszła
młoda, ciemnoskóra kobieta i rzuciła się na szyję Michaelowi, podczas gdy ja
wciąż ściskałam Paris i Prince’a.
- Mój
ukochany braciszek wreszcie wrócił do domu! – pisnęła, na co zachichotał i
przytulił ją do siebie. Po chwili obróciła się do mnie i wyciągnęła rękę w moim
kierunku.
- A Ty
jesteś Rosa, prawda? Michael dużo mi o Tobie opowiadał. Mam na imię Janet.
- Miło mi
Cię poznać. Mike, naprawdę zanudziłeś siostrę opowieściami o mnie? – rzuciłam
do niego.
-
Opowieściami o Tobie nie da się nikogo zanudzić, bądź spokojna. – zaśmiał się.
– A ta mała gwiazda to córeczka Rosie, Bianca. Przywitasz się z Janet? –
niepewnie podeszła do kobiety i podała jej rączkę.
- Masz
śliczną sukienkę. Kto Ci taką kupił? – zapytała z zachwytem.
- Mamusia. A
pani ma ładne włosy. A mogę mówić do pani „ciocia”?
-
Oczywiście! Będzie mi bardzo miło.
Po zaledwie
kilku minutach mimo początkowej nieśmiałości moja córka dyskutowała w najlepsze
z siostrą mojego przyjaciela. Od razu zauważyłam, jak bardzo Mike i Janet byli
do siebie podobni, zarówno z wyglądu, jak i z charakteru, a nawet głosu. Ten
sam błysk w oku, ten sam promienny uśmiech. Coś, co tak bardzo w nim kochałam.
***
OCZAMI
MICHAELA…
- Tak? –
usłyszałem, uchylając powoli drzwi.
- Mogę na
chwilę? – zapytałem, wchodząc do pokoju Rosie. Odpowiedziała mi tylko ledwie
zauważalnym skinieniem głowy. Wzrok miała błędny, siedziała po turecku na
łóżku, jakby zamyślona. – Coś się stało? – zagadnąłem.
- Nic się
nie stało. Potrzebowałam chwili spokoju. Nie martw się. – posłała mi sztuczny
uśmiech. Wiedziałem, że to wcale nie był dla niej powód do zaszycia się z
pokoju na kilka godzin. Nie drążyłem jednak tematu i delikatnie objąłem ją
ramieniem.
- Nie
rozumiem? – spojrzała pytająco.
- Wiem, że
bardzo zżyłyście się z moimi dziećmi przez te kilka miesięcy. Nie ukrywam, że
pragnąłbym nadrobić stracone miesiące… Dlatego wpadliśmy na pomysł, żebyście
wraz z Bee zamieszkały w Neverlandzie. – powiedziałem.
- Michael…
Utrzymujesz nas. Nie pozwalasz mi pójść do pracy. A teraz chcesz, byśmy
zamieszkały u Ciebie?! I tak za dużo nam pomagasz. Nie chcę całe życie być
pasożytem. – spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Ile razy
mam Ci powtarzać, że nie jesteś dla mnie żadnym ciężarem? Chcę Ci pomóc, więc
Ci pomagam. – ucałowałem ją w czoło. – A zresztą, ostatnimi czasy i tak wracasz
do siebie tylko na noc. Pozwól mi tylko Cię wesprzeć. Proszę…
- Dziękuję,
ale muszę to przemyśleć. – szepnęła, odsuwając się ode mnie. – Porozmawiam z
Biancą.
- Dobrze, ja
już pójdę. Odpocznij. – pogłaskałem ją po włosach, po czym poszedłem w stronę
drzwi.
- Mickey? –
usłyszałem delikatny głosik za plecami.
- Tak? –
odwróciłem się w stronę przyjaciółki.
- Dziękuję,
że się o nas troszczysz. Naprawdę dziękuję.
- Nie masz
za co. – uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą
drzwi.
Nim się
obejrzałem, słońce przysłoniła czarna kurtyna, a jasne gwiazdy lśniły na niebie,
niczym najpiękniejsza biżuteria. Usiadłem na parapecie i zacząłem zastanawiać
się nad pewnym uczuciem, które porywa nasze serca i umysły, wyrzuca z nich
spokój, a napełnia pożądaniem i trwogą. Wtedy zadałem sobie pytanie: „Czy ja
naprawdę się zakochałem?”.
***
OCZAMI
ROSY…
Przez całą noc
nie potrafiłam zmrużyć oka, bijąc się z myślami. Choć słońce dopiero leniwie wynurzało
się zza horyzontu, pewna podjętej decyzji udałam się do sypialni Michaela.
- Mi… - nie
dokończyłam. To, co zobaczyłam otwierając drzwi, odjęło mi mowę. Rwaramba
leżała na wielkim łożu zupełnie nago, a obok niej spał mój przyjaciel. Widząc
mnie, okryła się tylko satynową kołdrą i nie zważając na wczesną porę,
krzyknęła w moim kierunku:
- Nikt Cię
nie nauczył małpo, że nie wchodzi się do czyjejś sypialni bez pukania?! –
stałam jak wryta, nie mogłam się poruszyć. – Na co się gapisz?! – ryknęła.
Widząc, że Mike się obudził, rzuciłam szybkie „przepraszam” i natychmiast wybiegłam
z pomieszczenia.
Co ja sobie
wyobrażałam? Myślałam, że ktoś taki zwróci na mnie uwagę? A jednak czułam się,
jak gdyby ktoś wyrwał mi serce. Dlaczego nic mi nie powiedział? Czułam, jak
słone łzy spływały mi po policzkach. Nic nie słyszałam, poza biciem własnego
serca. Wydawało mi się, że trwam w jakimś koszmarze. Choć bardzo chciałam
się obudzić, niestety nie mogłam.
***
OCZAMI
MICHAELA…
- Grace, co
Ty wyprawiasz? – wrzasnąłem zdezorientowany. – Na litość boską, ubierz się!
- Mike…
Kocham Cię. – zbliżyła się do mnie. – Jesteś najwspanialszym mężczyzną na Ziemi.
Wiem, że też Ci się podobam. Wstydzisz się po prostu do tego przyznać. –
położyła rękę na moim tyłku. – Odpuść sobie tę gówniarę. Ona na Ciebie nie
zasługuje. – odsunąłem się od niej. – Nie uciekaj ode mnie misiu.
- Tato? –
zobaczyłem w drzwiach pobladłe twarzyczki moich dzieci, zarówno zdziwione, jak
i skrępowane widokiem nagiej kobiety, którą zwykły traktować jak matkę.
- Prince,
Paris, idźcie się pobawić. Później do Was przyjdę. – skinęli głowami i posłusznie
pobiegli do pokoju. Spojrzałem na opiekunkę. Dlaczego wcześniej nie zauważyłem,
że ma obsesję na moim punkcie?
- Grace, po
raz ostatni mówię: ubierz się i nie chcę Cię tu widzieć! Jeśli tego nie
zrobisz, ochroniarze wyniosą Cię bez ubrań, jak wolisz! – krzyknąłem.
- Ale Mi… -
zaczęła.
- Żadnego
ale. Masz pięć minut. Nie pracujesz tutaj. Czek prześlę pocztą, na adres
hotelu, do którego się udasz. A teraz zniknij z mojego życia… - ryknąłem
zrezygnowany, po czym wydałem polecenia dwóm zaufanym ochroniarzom.
Zdenerwowany poszedłem do pokoju Rosie. Wiedziałem, że czeka mnie trudna
rozmowa. Wszedłem bez pukania. Dziewczyna siedziała ze spuszczoną głową na
skraju łóżka.
- Kiedy
zamierzałeś mi powiedzieć? – rzuciła beznamiętnie.
- To nie tak…
- nie miałem pojęcia, jak wytłumaczyć jej tę sytuację.
- Zadałam Ci
pytanie. – rzuciłem okiem na jej poduszkę, próbując zebrać myśli. Była mokra od
łez. – Przyjaciele nie ukrywają przed sobą takich rzeczy.
- Niczego
nie ukrywałem. Ona jest niezrównoważona psychicznie. Zakochała się we mnie,
rozumiesz? – spojrzała na mnie zdziwiona. – Dlatego weszła mi do łóżka, gdy
spałem i…
- I dlatego
kazała mi trzymać się od Ciebie z daleka… - prychnęła. – Przepraszam. Naprawdę
myślałam, że Ty z nią… Co teraz zamierzasz zrobić?
- Zwolniłem
ją. Obiecuję, już nigdy więcej nie będziesz musiała jej oglądać. – przytuliłem ją.
– Podjęłaś już decyzję? – zapytałem, gdy po raz kolejny mnie odsunęła.
- Jesteś
pewien, że nie będziemy dla Ciebie problemem? – spytała, patrząc mi w oczy. Na
jej twarzy malowały się strach i niepokój. Ująłem ją w dłonie i delikatnie
przyciągnąłem do siebie.
- Czy Ty
naprawdę nie widzisz, jak bardzo jesteś dla mnie ważna? Jak bardzo mi na Tobie
zależy? Dlaczego ciągle mnie odtrącasz? Pozwól mi choć przez chwilę być blisko
Ciebie.
- Boję się,
Michael… Boję się, że zniszczymy to, co już mamy. Daj mi czas. Daj nam czas. –
wyszeptała, gdy nasze usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie.
- Będę
czekał. – odpowiedziałem, przytulając ją do siebie. – To jak z tą
przeprowadzką?
- Uprzedzam,
mamy dużo rzeczy do zabrania z domu. Przydałby się porządny samochód dostawczy
na jutro. – zaśmiała się, a ja odetchnąłem w duchu.
***
Hej!
Wybaczcie mi
tygodniową nieobecność. Na szczęście chęć i wena na nowo mnie odwiedziły, więc
oto powracam z kolejną porcją przygód Rosy i Michaela.
Oficjalnie
oświadczam, przekroczyliśmy 5000 wyświetleń (aktualnie jest to już 5180, ale
liczy się okrągła liczba.)! Chciałam serdecznie podziękować kochanym
czytelnikom, którym dedykuję ten rozdział, a szczególnie Marysi. (jej BLOG) Jesteś wielka!
<3
Z tejże
okazji – chcecie jakąś notkę specjalną? Wiecie, przeprowadzka to wielki dzień.
Co powiecie na rozdział tylko i wyłącznie oczami Rosy?
Nie chcąc
przedłużać, jeszcze raz serdecznie dziękuję, obiecuję poprawę co do
częstotliwości dodawanych notek i chcę Was poinformować, że małymi kroczkami
zbliżamy się do końca części pierwszej. Myślę, że nie potrwa to dłużej niż dwa,
góra trzy tygodnie. Za zakończenie tej właśnie części przygotuję dla Was
podsumowanie, w którym zawarte będzie wiele niespodzianek i ciekawostek
dotyczących mojej pracy nad tą historią.
Pozdrawiam
wszystkich serdecznie i zapraszam do komentowania, a naszemu koledze Mike’owi
życzę powrotu do zdrowia! :)
Wasza Alex
:)
P.S. Przepraszam za zaległości na Waszych blogach. Wszystko nadrobię w ciągu najbliższych dni. Albo nawet dzisiaj :)

Głupia Grace, jak mogła zrobić coś takiego. Dobrze, że Michael ją zwolnił. Cieszę się też, że zamieszkają razem. Widać uczucie pomiędzy Michaelem, a Rose kwitnie i oby tak zostało.
OdpowiedzUsuńRozdział oczami Rosy jest świetnym pomysłem. Tym bardziej, że będzie o przeprowadzce, więc ja jestem jak najbardziej za.
Gratuluję tylu wyświetleń, jak najbardziej zasłużyłaś nawet na jeszcze więcej. Czekam na następny rozdział i Pozdrawiam serdecznie ♥
Kończysz to pisać? Chcesz żebym ja też że sobą skończyła?!..
OdpowiedzUsuńNie no dobra, nie czytaj tego ostatniego xd
Głupia Grace, jak ona mogła to zrobić? Jak Michael musiał się czuć? Okropny babsztyl!
Fajnie, że Rosa się przeprowadza :-)
Pozdrawiam
Heej!
OdpowiedzUsuńMisia Kochana z Ciebie! Jej to miłe.. Jestem wielka? Ty i tak jesteś większa!
Notka cudowna! Na początku wszystko pięknie, a potem! Nie no nie wiem jak innI czytelnicy, ale ja wyje ze śmiechu choć nie ukrywam, że ten babztyl przesadził. Ale wspaniałomyślny Mike wie jak sobie poradzić. Wyobrażam sobie dzieciaki w progu! Jenyy..
Niech się zbliżają ( :3 ) ja czekam na to!
A co do NS to jestem za! Ja to chłone jak świeże bułeczki więc wstawiaj.
Gratuluje wyświetleń! Życze więcej! :*
Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
Dużo weny!
Pozdrawiam ~MeryMJ
Akcja z Grace świetna :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta przeprowadzka zbliży do siebie Michaela i Rose. A przynajmniej mam taką nadzieję :D
Pozdrawiam i czekam na kolejną notkę !
PS: u mnie nowa pojawi się jutro do południa:)
Pozdrawiam !
'Remember to be Happy'
No to się porobiło. Nigdy nie przepadałam za tym babsztylem . Ale szczerze...wyje z śmiechu . Poprawiłaś mi humor po tym okropnym dniu! Cudownie napisałaś ten rozdział . Rosa przeprowadza się do Michaela...jestem ciekawa kiedy między nimi coś ...kiedy będą razem. Już nie umiem się doczekać .
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za taką długą nieobecność na twoim blogu . Dziś w nocy będę nadrabiać...
Ta...co tam że normalni ludzie o tej godzinie śpią . Przynajmniej tak mówi moja mama. Ją i Mike nie zaliczamy się do tej kategorii XD
Przepraszam za błędy
pozdrawiam ~Meggie
P. S u mnie nowa ;)
Hej!
OdpowiedzUsuńNie mogę uwierzyć, że już się kończy pierwsza część. Ale przeleciało... ;) Widzę że pojawia się muśnie wątku romantycznego. Tak jak lubię że już nas trochę pokusić, ale jeszcze nie podać głównego dania.
Czekam na następną. :)
Pozdrawiam
I zrobiło się ciekawiej<3
OdpowiedzUsuńJuż jestem! xD Bianca mnie rozczuliła :D hoho :D ale się porobiło xD
OdpowiedzUsuńMichael wywalił Grace :D
Rosa w Neverlandzie!! :D Może wtedy coś ruszy xD c
zekam na nn :D i u mnie na blogu masz niespodziankę :D
Fajnie że Mike zaproponował jej przeprowadzkę. A ta cała Grace jakaś świrnięta.... Życzę weny i zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuń