8/21/2015

WH: Anioł



***

OCZAMI ROSY…

Ciężko jest pogodzić się z przegraną, zwłaszcza, gdy masz świadomość, że serce prowadzi cię w głąb labiryntu pełnego pułapek. Choć czujesz, że nie ma już odwrotu, wciąż próbujesz uciekać w nicość, potykając się o własne nogi. Nie jesteś w stanie uświadomić sobie, że uczucie zwyciężyło. Starasz się iść za głosem rozsądku, mimo, iż wiesz, że nigdy nie uda Ci się oszukać własnego serca.
- Miałaś rację co do tego Jacksona. To złoty człowiek. – wyrwała mnie z przemyśleń Amanda. – Mówiłam ci, że któregoś dnia znajdziesz mężczyznę o jakim…
- Nie jesteśmy parą. – przerwałam jej. – Po prostu się przyjaźnimy.
- Rosie... Nie wmówisz mi, że nie łączy Was nic więcej. Traciłaś rozum, gdy go nie było.
- Przy nim także go tracę... - westchnęłam. - Nie możemy być razem. Nie pasuję do tego świata. Nie dam rady. - rzuciłam w rezygnacją, wyciągając z szafy kolejną stertę ubrań.
- Jesteś dla niego idealna. Czy gdyby było inaczej, troszczyłby się o Was? On traktuje Biancę jak własną córkę... Słuchasz mnie? - potrząsnęła mną delikatnie, podczas gdy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
- Co mam zrobić? - szlochałam, układając rzeczy w walizce. - Nie jestem w stanie nic mu zaoferować.
- On ma już wszystko. Potrzebuje tylko ciebie. Kogoś, kto go pokocha.
- Od kiedy to Amanda White jest psychologiem? - zaśmiałam się przez łzy.
- Ja jestem jak kameleon. - zachichotała. - Mogę spełniać każdą rolę, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Niedawno zostałam także nieugiętą eks-dziewczyną.
- Możesz powtórzyć? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Zerwałam z Joe. Teraz może do woli obmacywać laski w klubie. Nie obchodzi mnie, że to był wieczór kawalerski jego kolegi. Mógł tyle nie pić. Wtedy nie miałby za co przepraszać i błagać o wybaczenie. - powiedziała oschle i spuściła głowę.
- I wcale za nim nie tęsknisz? - posłała mi mordercze spojrzenie.
- Nie mówmy o nim. Proszę. Boże, kobieto, ile ty masz ubrań! A twierdziłaś, że dodatkowa walizka nie będzie potrzebna! - trzepnęła mnie jakąś koszulką. Wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Zajrzę do tych wariatów. - powiedziałam, słysząc wrzaski za ścianą.
Z każdym kolejnym krokiem w stronę pokoju córki krzyki coraz bardziej przypominały dziki jazgot człowieka obdzieranego ze skóry.
- Jak Wam... - nie dokończyłam. Wypchane po brzegi walizki zajmowały całe łóżko, w pomieszczeniu panował istny armagedon. Stanęłam w rogu z założonymi rękami, obserwując małpi cyrk w wykonaniu mojego przyjaciela i dzieci.
- O! - wykrzyknął. - Spakowałyście się wreszcie?
- Tak. Widzę, że świetnie się bawicie. - zachichotałam. - Możemy się zbierać.

***

- Od teraz to mój pokój... Na stałe. - szepnęłam, otwierając drzwi. Michael podążał za mną, wraz z ochroniarzami wnosząc po schodach bagaże. Gdy wykonali polecenie, odprawił ich gestem ręki.
- Cieszysz się? - usłyszałam za plecami ciepły głos. Skinęłam głową. - Pomogę Ci rozpakować walizki.
Oczywiście nie obyło się bez bitwy na poduszki, przymierzania moich ubrań, czy robienia turbanów ze spodni. W końcu nie mogło być inaczej.
- Dlaczego nie rozpakujesz tej ostatniej? - zapytał nagle, a mój wzrok natychmiast skierował się na brązowy kuferek. - Jest w niej coś ważnego?
- Pamiątki... - spoważniałam. - Możemy je pooglądać, jeśli masz ochotę.
Zdjęcia, sukienka od taty, biżuteria mamy, urwane ucho od ulubionego kubka cioci. Wszystkie te rzeczy przypominały mi o osobach, które kochałam. Tylko tyle mi po nich zostało.
- Co to jest? - zapytał, wręczając mi ozdobny papier. 
- Nie mówiłam Ci? Ktoś po śmierci moich rodziców anonimowo przesłał mi czek na kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Nie był to nikt z rodziny kierowcy TIRa, który staranował ich samochód... Nie chciałam litości. Nie potrzebowałam tych pieniędzy. Do tej pory nie wiem, kim był ten wariat. - Michael zastygł w bezruchu. - Coś nie tak?
- Nie wierzę... To byli Twoi rodzice... Wmawiałem sobie, że to zbieg okoliczności, gdy usłyszałem Twoje nazwisko, ale to była Twoja rodzina.
- Słucham? - zapytałam poddenerwowana.
- Byłem świadkiem tego wypadku. Chciałem pomóc... Ale nie sądziłem, że kiedykolwiek Cię spotkam. To niemożliwe. Co zrobiłaś z tymi pieniędzmi? - zapytał z niedowierzaniem.
- Przekazałam czek szpitalowi dziecięcemu. Tylko to byłam w stanie zrobić. - czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Mężczyzna przyciągnął mnie do siebie i ucałował w czoło.
- Jesteś aniołem. Aniołem, który wydaje się być zesłanym z nieba właśnie dla mnie. Kocham Cię, Rosie. - zaczęłam szlochać jeszcze bardziej.
- Michael, ja... Dziękuję Ci za wszystko. - wydukałam. Jesteś dla mnie bardzo ważny. Ale ja nie nadaję się do Twojego świata...
- O czym Ty mówisz? - zadał mi pytanie, na które sama nie znałam odpowiedzi.
- Nie jestem w stanie niczego Ci dać. Nie jestem taka, jaką chciałbyś bym była. Po prostu boję się... - załamał mi się głos.
- Czego wciąż się obawiasz? - spytał patrząc mi głęboko w oczy.
- Tego, że nie jestem odpowiednią kobietą dla Ciebie. - poczułam jego świeży oddech na swojej twarzy, gdy nasze usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie.
- Pozwól, że pomogę Ci wyzbyć się lęku. - szepnął, wtapiając się delikatnie w moje wargi. - Wciąż się boisz?
- Tak... - wydukałam, próbując złapać oddech i odzyskać kontrolę nad swoim ciałem. Po raz kolejny przywarł do moich ust, całując namiętniej, pewniej.
- A teraz? - w odpowiedzi zarzuciłam mu ręce na kark i zaczęłam składać na jego szyi drobne pocałunki. Przytulił mnie do swojej piersi i głęboko odetchnął. Biło od niego ciepło, nasze serca uderzały w jednym rytmie. 
- Kocham Cię, Michael. - wyszeptałam mu do ucha. Uśmiechnął się lekko, obejmując mnie mocniej ramionami. Nie potrafiłam dłużej z tym walczyć. To uczucie niszczyło mnie od środka. To była droga jednokierunkowa, nie mogłam zawrócić. Pozostało tylko iść naprzód.




***

Dobry wieczór kochani!
Z całego serca dziękuję za wszystkie miłe komentarze, a również Tobie Marysiu, za wszystko, co robisz! Jesteś wspaniała.
Czytam Wasze blogi na bieżąco, przepraszam, jeśli nieraz nie skomentuję od razu. Nie zawsze mam jak. Niestety. A dobrych blogów coraz więcej i więcej, aż człowiek nie może nadążyć.
Dziś taka notka... A, sami oceńcie.
Nieuchronnie zbliżamy się do końca tej części. Planuję jeszcze jeden rozdział i epilog, ale jak wyjdzie to w praktyce, to nie wiem. Po epilogu, jak już wspominałam przygotuję dla Was podsumowanie. W związku z nadchodzącym rokiem szkolnym notki będą pojawiały się 1-2 razy w tygodniu. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielką tragedią.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, zapraszam do komentowania i jeszcze raz dziękuję za odwiedziny!
Wasza Alex ;)

10 komentarzy:

  1. Hejka!
    Zniszczyłaś mnie, nie wiem co powiedzieć! Zawsze tak mam jak czytam coś dobrego, coś czemu zawsze poświęcam większą uwagę niż zwykle. Od momentu 'małpiego cyrku' nie schodził mi uśmiech z twarzy. Wreszcie sobie wyznali te uczucie. Ten moment gdy Michael ją całował i.. Jesteś wielka w tym co robisz i nigdy zdania nie zmienię. Kocham to uczucie na sercu jak czytam takie rozdziały. Strasznie wchodzę w emocje bohaterów i staram się wyobrazić każdą scenę, a w WH wychodzi mi to bardzo łatwo! Cudo, cudo, cudo. :)
    Czekam z niecierpliwością na następną notkę, Życzę duużo weny. Pozdrawiam ~MeryMJ :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogłam się tego doczekać, aż ona w końcu zamieszka z Michaelem!
    Pięknie odpisałaś scenę pocałunku! Dziewczyno, masz talent!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    No i jest to na co tak czekałam. Pięknie opisałaś scenę gdy Mike i Rosie wyznali sobie uczucia.To było wręcz słodkie ;-)
    Oczywiście, że czekam jak zawsze z niecierpliwością na nexta.
    Życzę weny.
    Pozdrawiam.
    Basia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej! :D wyznali sobie miłość! *.* Michael jest taki dobry. *.* I pomyśleć, że gdybym Ja Ciebie nie nakłaniała na bloga, to ta historia by nie powstała. :D Mega! Cudnie! :D czekam na nn! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialnie, jeju w końcu powiedzieli sobie o swoich uczuciach, a ten pocałunek. Doskonale opisałaś, co wtedy czuli. Po prostu nie mogę się oderwać, dzisiaj czytałam notkę dwa razy. Po prostu cud. Czekam na next.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. No i jestem. powiem ci tak...piekniejszego opisu takiej sceny sobie nie wyobrażam. Uśmiech z ryjka mi niezchodzi. Przeczytałam całą ich historię i szczerze...smutno mi się zrobiło że za niedługo koniec pierwszej części. Mam nadzieję że nic nie stanie im na przeszkodzie i będą szczęśliwą rodzinną.
    Przepraszam za błędy
    Pozdrawiam Bad Girl

    OdpowiedzUsuń
  7. No w końcu się przełamali :D
    Uwielbiam takie sceny więc dla mnie bomba, liczę że teraz będzie już tylko lepiej :D wiadomo bez małych 'intryg' się nie obejdzie na pewno ale zrobili wielki krok w przód więc brawa dla nich :D <3
    No i dla Ciebie za świetny rozdział :D <333
    Pozdrawiam !
    'Remember to be Happy'

    OdpowiedzUsuń
  8. Notka cudna jak zwykle. Dziewczyno piszesz po prostu cudownie! Nie można przestać czytać, wywołujesz takie emocje. Juz widzę siebie w przyszłości czytającą TWOJĄ KSIĄŻKĘ! Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis!:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej XD
    Notka jak zwykle genialny.
    Cudownie że wreszcie się przełamali. Cudownie opisałaś tą scenę.
    Sam chciałbym umieć tak je opisywać.
    Koniec pierwszej. części nadszedł tak szybko...ale dobrze że są razem:)
    Przepraszam za błędy
    Pozdrawiam
    Mike

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze nie wiem co powiedzieć...Post genialny. Tylko to mogę powiedzieć.
    Pozdrawiam :) I zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.