6/20/2015

WH: Szczęściara

Cześć Wam! Przepraszam, że tak późno. Jutro wieczorem będzie kolejna część!
Chcę serdecznie podziękować za ponad 600 wyświetleń, wszystkie ciepłe komentarze. Liczę, że się spodoba! :**

OCZAMI ROSY...
- Rosie, pobudka! Jesteśmy na miejscu!
- Yhm. - mruknęłam niechętnie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Spojrzałam na zegarek - dojechaliśmy pół godziny wcześniej niż planowaliśmy. Koncert zaczyna się dopiero za półtora godziny. Przejrzałam się w lusterku samochodowym - oczywiście, śpiąc jakimś sposobem rozmazałam czarny eyeliner na górnych powiekach.
- Czy masz coś przeciwko, żebym poprawiła sobie szybko makijaż?
- Skądże. - Joe próbował ukryć rozbawienie.
Zręcznym ruchem oczyściłam powieki chusteczką do demakijażu i ponownie, jednym pociągnięciem zrobiłam kreski wzdłuż linii rzęs, a te następnie pokryłam ulubioną, ciemnobrązową mascarą.
- I teraz już jestem gotowa. - zaśmiałam się cicho.
- Okay. Jutro będę po 14, tak jak się umawialiśmy - "chodzący terminarz" - pomyślałam. - Baw się dobrze. Tylko nie szalej za bardzo. - powiedział całując mnie z policzek na pożegnanie.
- Dobrze. Narazie "tatusiu". - roześmiałam się, a Joe mi zawtórował. - Zadzwonię rano.
Cała w skowronkach wybiegłam z samochodu. Wyglądałam śmiesznie, trzymając misia mojej córeczki. Ale czego nie robi się dla swoich pociech. Przy bramce stało dwóch strażników, którzy widocznie ubawieni moim widokiem, bezwłocznie zaczęli wołać:
- Proszę pani, spokojnie! Koncert zaczyna się dopiero za dwie godziny! Zdąży pani!
- To. Z. Ekscytacji. - mówiłam między kolejnymi oddechami. - Zaraz... A nie za półtora?
- Nie, nie. Jest dopiero 18:30, koncert zaczyna się o 20:30.
- Ach. Z tego wszystkiego zapomniałam! - odparła, a raczej "wyćwierkałam", wyjmując bilet z torebki. - Proszę.
- Ooo! Pani jest tą szcześciarą! Gratuluję! - wykrzyczał jeden z "goryli".
- Słucham? - zapytałam nieco skołowana.
- Nie słyszała Pani o losowaniu? Pan Jackson wylosował jeden numer spośród biletów V.I.P. Jego właściciel zostanie zaproszony na scenę podczas jednej z piosenek, a po koncercie na indywidualne spotkanie z Nim samym. I właśnie pani jest właśnie właścicielką tego biletu!
- Nie wierzę... Przecież każdy bilet V.I.P. ma zapewnione spotkanie z Michaelem.
- Owszem, ale dla każdego z pozostałych dwudziestu fanów, pan Jackson ma po 3 minuty, więc ciężko nazwać to spotkaniem. - zaśmiał się, widząc moją minę. - Innymi słowy, gratulacje, idzie pani ze swoim idolem na kolację!
- O mój Boże... O MÓJ BOŻE. TO CHYBA SEN.
- Nie, proszę pani. To nie sen. Proszę zostać tu z nami, w odpowiednim czasie zaprowadzimy panią...
Ale ja nie słuchałam. Chciałam płakać i krzyczeć ze szczęścia. Jednak marzenia się spełniają... A jednak...
***
OCZAMI MICHAELA...
- Co tam się do licha dzieje? Dlaczego stoimy?! - krzyczał Frank. - Spóźnimy się!
- Szefie, są korki... Nie przefrunę nad nimi... Już niedaleko.
- Ethan, jedź spokojnie. Mamy ponad dwie godziny. Nie muszę robić próby, wszystko mam opanowane.
- A przebranie i przygotowanie do koncertu?! - wrzeszczał tym razem mój znerwicowany menadżer.
- Frank, to zajmie pół godziny. Uspokój się już. Nie płacę Ci za wydzieranie się na mnie. - zaśmiałem się.
- Istotnie. Michael, Ty się niczym nie przyjmujesz...
- Za wyręczanie mnie w histeryzowaniu i porządkowanie wszystkiego natomiast już tak. - dobry humor mnie nie opuszczał.
Nastała cisza. Korek trochę się rozluźnił i powoli kierowaliśmy się w stronę stadionu, na którym miał odbyć się koncert. Do mojego przyjaciela zadzwonił telefon.
- Tak? Ach, to Ty... Dobrze, powiem mu... Yhm... Okay... Za kilkanaście minut będziemy... Ulubiona piosenka? Dobrze... Narazie. - rzucił rozłączając się. - Mam informacje na temat Twojej wylosowanej gwiazdki.
- Zamieniam się w słuch...
***
OCZAMI ROSY...
- A więc co musicie o mnie wiedzieć?
- Imię, nazwisko, zainteresowania, wiek, stan cywilny, numer telefonu.
- Po co to wszystko?
- Pierwsze cztery dla szefa, dwa ostatnie dla nas. - zaśmiał się jeden z nich, miał na imię Scott.
- Zapomnij. No więc, jak już mówiłam, mam na imię Rosa, moje nazwisko Calfucci, 22 lata, singielka, studiuję architekturę, interesuję się muzyką, gram na gitarze, zdarza mi się tańczyć...
- Zanotuję sobie "zafascynowana Michaelem Jacksonem".
- No dobrze. To wszystko?
- Chyba tak. Chodź, zaprowadzę Cię na Twoje miejsce. Tam też przyjdzie po Ciebie menadżer Michaela.
- Scott, spytaj ją o ulubioną piosenkę! - krzyknął Robert, który dokładnie przekazywał przez telefon wszystkie informacje Frankowi, menadżerowi mojego idola.
- Hmm. Z HIStory, to "You Are Not Alone" jest mi szczególnie bliskie - odpowiedziałam.
- Okay. "You Are Not Alone". Narazie.
- Dobrze. Za parę minut będą. Musimy iść na bramkę. Miłego wieczoru, pani... znaczy Rosie.
- Dziękuję Wam! - posłałam im promienny uśmiech i usiadłam na jednym spośród krzeseł ustawionych w równym rzędzie.
***
OCZAMI MICHAELA...
Pośpiesznie wysiadłem z limuzyny i udałem się z stronę bocznego wyjścia za kulisy. Słyszałem głosy fanów skandujących moje imię. Do koncertu pozostało 45 minut, więc makijażystki i moja garderobiana musiały włączyć piąty bieg, abyśmy zaczęli na czas. Nie mogłem doczekać się spotkania z fanami, a zwłaszcza z tą dziewczyną. Ponoć była uradowana możliwością spotkania. Zaintrygowała mnie. Jej imię i nazwisko brzmiały obco, ma prawdopodobnie hiszpańskie lub włoskie korzenie. Ale co tak młoda dziewczyna robi tak daleko od swojej ojczyzny? Czyżby przed kimś lub czymś uciekała? Może przed własną przyszłością? A może po prostu szukała czegoś nowego w życiu? Te pytania nie dawały mi spokoju.
- Ziemia do Michaela! Człowieku, ubieraj się szybko, bo masz niewiele czasu, a oni - wskazała przez okienko na fanów moja garderobiana - chyba nie mają ochoty czekać...
- Już, już idę.
***
OCZAMI ROSY...
- Panna Calfucci? - zwrócił się do mnie ciepłym głosem mężczyzna około czterdziestki.
- Tak, proszę mówić mi Rosa, miło mi.
- Mi również miło, mów mi Frank. Proszę, chodź za mną, wszystko Ci objaśnię.
"Boże, to się dzieje naprawdę!" - pomyślałam.

2 komentarze:

  1. Hejka. Czekałam i sie doczekałam *^^*. Notka cudowna, jejku .. Jak ja jej zazdroszcze.. Nie dość, że se pogada z Mike to nędzie jeszcze z nim na scenie. Odwieczne marzenie każdego fana.. Jejku ależ mnie zżera ciekawość co dalej. Fajnie, że jutro wstawiasz *♡*. Życzę duużo wenki i Pozdrawiam ~MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezuniu super!!! Już nie mogę doczekać się następnej części. Normalnie jestem tak podekscytowana. Jak czytałam to miałam wrażenie, że ja jestem Ross.
    Pozdrawiam i wenki życzę :-D
    Basia.

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.