6/24/2015

WH: "Nie lubię procentów."

Przepraszam za opóźnienia. Zapraszam, jutro kolejny post. Będę miała coś więcej do przekazania ;)
OCZAMI MICHAELA...
Podpisywanie nowych albumów zawsze sprawiało mi przyjemność, jednak tym razem było inaczej. Fanki ściskające mnie, usiłujące pocałować, czy też widok wielu z nich odrywanych ode mnie przez ochroniarzy nie robiły na mnie wrażenia. Byłem nieco nieobecny. Cały czas spoglądałem na dziewczynę. Jej kasztanowe włosy, które do niedawna były spięte w staranny kucyk, rozpuszczone ukladały się teraz w miękkie pukle i mieniły w blasku świateł. Dopiero teraz zauważyłem swoją podobiznę na jej koszulce. Nieco mnie to speszyło. Nasze spojrzenia się mijały, jak gdyby nie było im dane się spotkać. Otaczała ją grupka ochroniarzy, ponieważ bałem się, że któraś z fanek będących za kulisami może się na nią rzucić. W pomieszczeniu było gwarno, wszędzie rozstawione były kamery i aparaty.
Ona stała i rozmawiała z moimi ludźmi. Widziałem, że się niecierpliwi. Zerknęła na mnie kątem oka, gdy wnet koło niej pojawiły się dwie postaci, które zaczęły ją zagadywać. Nie ma to jak moje kochane dzieciaki. Słyszałem w myślach, o co ją wypytują: jak ma na imię, ile ma lat i czy lubi się bawić. Podeszła do mnie ostatnia z fanek. Objąłem ją, zapozowałem do zdjęcia, i natychmiast po podpisaniu jej płyty oraz wysłuchaniu miłosnych wyznań, przekazałem ją ochroniarzowi i powoli udałem się w stronę Rosy i całej gromady, wśród której, nie wiedząc kiedy i skąd, pojawił się mój menedżer Frank.
***
OCZAMI ROSY...
Był cholernie przystojny, muszę to przyznać. Miałam okazję lepiej mu się przyjrzeć i nie żałuję. Wyglądał zniewalająco, jeszcze nie widziałam mężczyzny z tak zgrabnym tyłkiem. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, jedynie zręcznie unikałam jego spojrzenia. Próbowałam skupić się na rozmowie z Frankiem, chłopakami z ochrony, ale nie potrafiłam. Dopiero Paris i Prince'owi udało się mnie "ocucić", zasypując gradem pytań. Są wspaniali i dam sobie głowę uciąć, że to zasługa tatusia.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na swoich oczach. Serce waliło mi jak oszalałe i zaczęłam się szarpać i piszczeć. Nie było mi do śmiechu, natomiast wszyscy rżeli, jakby nawdychali się helu. Wszyscy, poza nim.
- Przepraszam, nie chciałem Pani wystraszyć. - powiedział skruszony błagalnym tonem.
- Ach, to pan... To ja przepraszam. Jestem Rosa. - odwróciłam się w jego stronę, wyciągając dłoń, którą on ujął w swoją i ucałował.
- Nie masz za co przepraszać. Głupio się zachowałem. Co to za pierwsze wrażenie ma być? Straszenie niewinnej dziewczyny. Proszę, chyba wiesz jak mam na imię, Roso. Jak Ci się podobało? - "Twoje ciało, śpiew, taniec, tylna część ciała, czy może kręcenie nią? Wszystko fenomenalne."
- Było świetnie. Naprawdę. Zawsze marzyłam o zobaczeniu Pana, yyy... Ciebie na żywo. Nie sądziłam, że...
- Że będziesz musiała mnie znosić cały wieczór bez żadnej obstawy? Też Ci współczuję. - zaśmiał się.
- Raczej miałam na myśli, że nie codziennie Twój idol zaprasza Cię na kolację, całuje po rękach, a na dodatek przechodzi z Tobą na "Ty", ale jak wolisz. Dla mnie to...
- Szczyt chamstwa, wystraszyć damę na powitanie?
- Zaszczyt, że mam okazję z panem porozmawiać panie Jackson. A to dla Ciebie od mojej córeczki. Jest Twoją fanką. Myślę, że Ci się spodoba - podałam mu misia z "autografem" Bee, a on się wyszczerzył jak małe dziecko i rzucając mi się na szyję, zaczął dziękować. Miałam ochotę się roześmiać, ale szybko zapomniałam o zajściu, gdy poczułam zapach jego ziołowego szamponu do włosów i orzeźwiającej wody kolońskiej. Jak on u licha to robił, jakim sposobem był tak idealny?
***
OCZAMI MICHAELA...
Uwolniłem ją z uścisku. Mijała godzina 21, a my wciąż tkwiliśmy za kulisami, podczas gdy już dawno powinniśmy grzać miejsca w restauracji. Objąłem ją delikatnie ramieniem.
- To dasz mi się wreszcie porwać na tę kolację? W restauracji przy lampce wina z pewnością będzie nam się milej rozmawiało.
- Z przyjemnością, ale za wino podziękuję, nie piję alkoholu.
- O, to dobrze się składa, bo także nie lubię procentów - roześmiałem się, prowadząc ją do limuzyny zaparkowanej pod budynkiem. Była zdenerwowana. Wyglądała na spokojniejszą, gdy się odsunąłem. Wyrzucałem z głowy myśli, że boi się mnie, bo ktoś ją skrzywdził. Tłumaczyłem sobie jej zachowanie na wiele sposobów. A i tak nie dawało mi spokoju.

3 komentarze:

  1. Hej :) cieszę się, że już się spotkali! :D
    Ech te fanki xD nie dadzą mu spokoju xD
    Mam nadzieję, że Rosa spodobała się dzieciakom xD
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka notka super ;-)
    Nie ma to jak pierwsze wrażenie. Oj Mike, Mike poczucie humoru to on ma. :-)
    Czekam z niecierpliwością na nn.
    Pozdrawiam serdecznie i weny życzę.
    Basia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka.
    Notka cudowna, przeczytałam ją wczoraj w nocy, ale już nie miałam siły żeby skomentować.
    Wreszcie będą mogłi pogadać. Michael szalonyy XD czekam na nexta Pozdrawiam ~MeryMJ
    U mnie nn :)
    http://storiesmj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.