6/29/2015

WH: "Po prostu nieźle kryję emocje..."

Kochani moi!
Dziękuję Wam za odwiedziny! To już ponad 1450 wejść!
Komentujcie więcej, bardziej krytycznie!
Mam pewną ważną wiadomość! Albowiem zamierzam podzielić opowiadanie na trzy części!
Pierwsza, ta którą piszę teraz - tak jak tytuł bloga - 'Whatever Happens' będzie się toczyła z dwóch perspektyw, Michaela i Rosy.
Druga, po nieoczekiwanym zwrocie akcji - będzie dziennikiem Michaela, ale też tutaj bliżej poznacie Amandę - zatytułuję ją 'Don't Let Go Of My Hand'.
I trzecia - 'You Are My Life' - będzie opowieścią o dalszych losach Rosy i Michaela po pewnych wydarzeniach.
Planuję tę historię na długi czas, więc nie martwcie się! Będę Was gnębić swoimi wypocinami może nawet do przyszłej wiosny, lub dłużej. Piszcie co o tym wszystkim sądzicie!
Chcę też podziękować za doping mojej Dominice. Naprawdę, mobilizujesz mnie kobieto!
Życzę miłego czytania.
Wasza Alex ;)

OCZAMI ROSY…




- To może ja poproszę… herbatę Earl Grey… - zaczęłam dukać swoje zamówienie, zdezorientowana przez kosmiczne ceny wszystkich dań, przystawek, czy napojów.
- Dobrze. Panie Jackson, dla pana?
- To samo. Prosiłbym tylko o zmianę repertuaru na coś klasycznego. – „Jego szczegółowość nie zna granic.” – pomyślałam.
- Oczywiście. Jan Sebastian Bach?
- Chyba nam odpowiada, prawda? – skinął na mnie z uśmiechem. „Człowieku, mi wystarcza Twoja obecność!” – znów dała o sobie znać moja głowa. Zawstydzona mruknęłam jedynie ciche „tak” i grzecznie czekałam na odejście odzianego w lśniący garnitur, z białą jak świeży śnieg serwetą przełożoną przez przedramię. Jego obecność mnie krępowała, a zwłaszcza sposób, w jaki z dezaprobatą spoglądał na mój mało odświętny ubiór. Michaelowi raczej nie przeszkadzał fakt, że wyglądam w tej restauracji jak niewychowana ignorantka, ale w końcu to on mnie tak urządził.
- Idealnie. Czy możemy już podawać przystawkę? – zmierzyłam „pana gwiazdę” spojrzeniem mówiącym mniej więcej: „Jackson, Ty chcesz całą noc jeść tę kolację?”. Chyba odczytał przekaz, ponieważ uśmiechnął się do mnie złośliwie i rzucił odpowiedź kelnerowi:
- Poprosimy.
Gdy ów niemile widziany, obsługujący nas facet wreszcie odszedł, poczułam ulgę.
- No co? – zaśmiał się Mike, widząc jak ze świstem wypuszczam powietrze z ust.
- Po tej kolacji to ja chyba przytyję z pięć kilo!
Michael zbadał mnie uważnie wzrokiem i skwitował:
- Raczej Ci to nie grozi. Na moje oko, to Ty dziewczyno masz niedowagę! Muszę Cię dokarmiać.
- I kto to mówi? Wiesz, ile DZIEWCZYN zazdrości TOBIE figury?
- Oj wiesz, lata praktyki, lata. Stary już jestem.
- I skromny. – uśmiechnęłam się do niego, na co on wyszczerzył swoje białe perełki.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Rozmowę przerwała nam kelnerka, tym razem bardzo sympatyczna, w przeciwieństwie do kolegi. Na widok Michaela ugięły jej się nogi i mało brakowało, a zawartość porcelanowych naczyń wylądowałaby na naszych głowach. Ustawiła szybko tacę, podała przystawkę i zmieszana pożyczyła nam „smacznego”, a następnie szybkim krokiem odeszła. Gdy zniknęła w drzwiach na zaplecze oboje wybuchnęliśmy śmiechem, dobierając się do kremu z zielonego groszku. 

- Tak właśnie stary człowieku oddziałujesz na kobiety.
- Dziwne, na Ciebie jakoś tak nie oddziałuję.
- Ja po prostu nieźle kryję emocję.
- Kto Cię tego nauczył?
- Życie… - uśmiechnęłam się smutno. Widziałam, że rozbawienie powoli schodziło z jego twarzy i wstępowała na nią powaga.
***

OCZAMI MICHAELA…


Chciałem dowiedzieć się o niej jak najwięcej. O jej córeczce wiedziałem już wiele, nic nie wspomniała jednak o ojcu, co bardzo mnie zastanowiło. „Pytaj, przecież Cię nie zje.” – podpowiadał głos w mojej głowie. Na szczęście ona pierwsza zadała pytanie:
- Mogę Cię o coś spytać?
- Śmiało.
- No więc… Dlaczego właściwie rozstałeś się z Lisą? – rzuciła, spuszczając głowę, żeby uniknąć mojego wzroku.
- Po prostu od dawna nam się nie układało. Jest ode mnie dziesięć lat młodsza, nie chciała zakładać ze mną rodziny. Ona ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, ja też. Nigdy nawet nie próbowała być matką moich pociech. Zapewne wiesz, że Debbie zrzekła się praw rodzicielskich i od kilku lat nawet nie widziała Prince’a ani Paris. Ale to już przeszłość. Chciałbym poukładać sobie życie od nowa. I chciałbym, żeby moje szkraby mogły wychowywać się w pełnej rodzinie. To wszystko o czym marzę. A Ty, miałaś kogoś?
- To znaczy… Chodzi Ci o ojca Bianci? – skinąłem głową. – To skomplikowane. – mruknęła.
- Zostawił Cię, gdy byłaś w ciąży? Przepraszam, jestem zbyt natarczywy. Nie powinienem o to pytać. – spojrzałem na nią ze skruchą.


- Spokojnie, w porządku, że o to pytasz. Nie, to nie tak… - po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. – Byłam z nim jakiś czas. Było fajnie, spotykaliśmy się, do czasu, aż pewnego razu, odmówiłam mu dojścia do zbliżenia. Rozumiesz… Po prostu nie chciałam. Miałam swoje zasady. Zerwał ze mną. Potem był karnawał… - westchnęła ciężko, przerywając na chwilę. Kelner przyniósł kolejne danie. Podziękowaliśmy i na moment nastała cisza. – Potem był karnawał – kontynuowała – więc wraz z przyjaciółkami którejś z nocy poszłyśmy się bawić z innymi. Tam spotkałam Rafaela, chciał ze mną porozmawiać. Pamiętam jego słowa, gdy złapał mnie za ręce i unieruchomił je za moimi plecami: „Tylko ja mogę Cię mieć. Nikt inny.” I wtedy mnie… On mnie… - Objąłem dłonią jej twarz i delikatnie ją uniosłem. Jej oczy były pełne łez, z którymi walczyła. Nie chciała okazywać swojej słabości. Zdjęła delikatnie moją dłoń z jej policzka. – Niedługo po tym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. To był dla mnie kolejny cios. Przez dziewięć miesięcy biłam się z myślami. Nie chciałam dłużej żyć. Rodzice okazywali mi ogromne wsparcie, lecz gdy urodziła się Bee… Coś we mnie pękło. Nie potrafiłam jej oddać. Pokochałam ją. Nad życie… Nieraz w nocy wciąż mam ataki. Napady lęku. Słyszę jego głos. Powracają wspomnienia. Ale jej twarzyczka rozpromienia moje życie. Dzięki niej funkcjonuję… - uśmiechnąłem się do niej smutno. Nie wiedziałem co powiedzieć. Sam walczyłem ze łzami. Niesamowita odwaga i miłość do córeczki. Bez wątpienia, Rosa jest wyjątkową osobą.
Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu, kończąc jedzenie. W pewnym momencie ująłem jej dłoń, a  ona po raz pierwszy spojrzała mi prosto w oczy.
- Rosie? – zacząłem.
- Tak, Mike?
- Czy zostaniesz moją przyjaciółką?


6 komentarzy:

  1. Hejka!
    Dobrałam się od razu jak zobaczyłam notencje, która wyszła Ci cudnie. Mike mówił, że na bloggera dochodzi wiele utalentowanych pisarzy i zgadzam się z nim w 100 %. Sama żyje w tym świecie od kilku bitych miesięcy i uświadamiam Sobie, że niektórym nie dorastam do pięt. Piszesz bardzo genialnie i twoje dzieła czyta się z przyjemnością. Przyznam, że poraz kolejny poprawiłaś mi humor * + skittlesy z tajnej skrytki na słodycze *. Bardzo miły był twój dzisiejszy komentarz i sama bardzo bym chciała nawiązać jakieś bliższe kontakty z osobami z kręgu, którzy piszą opowiadania o Michaelu. Doobra koniec bo bełkotam niepotrzebnie. Notka wyszła Ci świetnie, fajnie, że Rosa otworzyła się przed Mike opowiadając mu o jej napastniku. Zawsze to krok do przodu.. Noo i niech się zaprzyjaźnią.. Czekam z niecierpliwością na nexta i pozdrawiam ~ MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błędy, ale pisałam z telefonu.
      A co do 'gnębienia' nas takimi cudeńkami to jestem za! Pokochałam tą HIStorie. ♡.♡

      Usuń
    2. Dzięki za ciepłe słowa! Nie dorastasz do pięt? Chyba jedynie jakiemuś Shakespearowi! (A nie lubię jego twórczości, więc w moich oczach jesteś wyżej). Pisz na Hangoucie jak chcesz!
      Pozdrawiam :)
      Alex

      Usuń
  2. świetne, super brak mi słów! Matko, HIStoria Rosy jest naprawdę smutna ;c Ale masz mózg, żeby wymyślić coś tak niesamowitego!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. BASIA~FANKA~MJ30 czerwca 2015 00:19

    Super rozdział!
    Fajnie, że Rosa otworzyła się przed Michaelem i się mu wygadała. Przeszła wiele i myślę, że przyda jej się taki przyjaciel jak Michael. Czekam na nexta.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Basia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Napisałaś, że moja historia i mojej dziewczyny cię zainteresowała. No cóż.. to miłe i bardzo się ciesze, że podzielisz opowiadanie na trzy części. Co do rozdziału cudowny, ale też smutny. Dobrze, że Rosa sie otworzyła.. Mam nadzieję, że będą się przyjaźnić i Michael pomoże Rosie i wszystko będzie już dobrze. Ta historia jest cudowna. Pokochałem ją. Naprawdę.
    Życzę ci dużo weny.
    Pozdrawiam. Mike
    P.S przepraszam za błędy.

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.