11/28/2015

Don't Let Go Of My Hand: "Jeszcze jestem"

Moja ostatnia obsesja.


***

                Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas. Nie chodzi tutaj o choinkę, śnieg, czy prezenty, ale o ludzi – naszych najbliższych. I nie potrzeba odpowiedniego stażu, by wyczuć, czego brak przy wigilijnym stole. A raczej kogo. Bo oprócz oczywistej dla wszystkich symboliki, święta te są wyjątkowe także w inny sposób – przypominają nam o tych, którzy nie są przy nas na co dzień.
                Choć atmosfera w domu była raczej lekka, a nastrój pogodny, można było zauważyć swoistą pustkę. Nie miało to jednak znaczenia. Żyliśmy nadzieją. Nadzieją na to, że owa pustka już niedługo wypełni się na nowo i wszystko wróci do dawnego porządku. Tak właśnie miało się stać, tak prognozowali lekarze, czekając na to wydarzenie razem z nami.

                Święta minęły szybko, zbliżał się Nowy Rok, a stan Rosie z każdym kolejnym dniem poprawiał się. Byliśmy na dobrej drodze i tego właśnie należało się trzymać. Choć nie było to wcale takie łatwe, gdy jej oczy wciąż pozostawały zamknięte. Mimo znakomitych rokowań, wciąż pojawiała się w mojej głowie obawa „A co, jeśli ona z tego nie wyjdzie?”. Tęskniłem za jej ciepłem, czułością i bliskością, pragnąłem zdobywać to, czego do tej pory jeszcze nie zdołałem zdobyć, ale jak mogłem to zrobić, podczas gdy ona pogrążona była w dziwnego rodzaju śnie?
                Przyglądałem się białej kopercie leżącej na szafce nocnej. Nietkniętej, spoczywającej dokładnie w tym samym miejscu, w którym została przeze mnie położona kilka dni temu. Jej wnętrze oddawało dokładnie to, co wszyscy czuliśmy – ogromną tęsknotę i ból spowodowany jej nieobecnością. Zrezygnowany oparłem głowę o poręcz szpitalnego łóżka, sen przyszedł sam, nieproszony i w najmniej odpowiednim momencie.

***

                Pisk hamulców. Krzyk. Ból. Ciemność. Z każdą chwilą przed moimi oczami pojawiały się dziesiątki obrazów z pamięci. Żyję. Myślę, więc żyję. Do moich nozdrzy dotarł nieprzyjemny zapach środków dezynfekujących, podczas gdy powoli zaczynałam zdawać sobie sprawę z tego, gdzie i dlaczego się znajduję. Równiutki dźwięk aparatury, unieruchomiona noga. Co z tą dziewczyną? Jak długo tu jestem? I jakim sposobem jednak żyję? Odpowiedzi na te pytania w chwili obecnej stanowiły nieodgadnioną zagadkę.
                Rozejrzałam się w około. Ściany nie były białe, lecz miały odcień miodu. Miejsce nie przypominało zwyczajnego szpitala, ale z całą pewnością nie byłam w domu. Tłuste włosy nieprzyjemnie lepiły się do mojej skóry, a obolały brzuch był cały w drobnych siniakach i śladach po zastrzykach. A jednak spędziłam tu trochę czasu. Próbowałam sobie przypomnieć co tak właściwie się stało. Szliśmy… do kościoła. Z Biancą. I Michaelem!
                Spał, głowę miał opartą o poręcz łóżka, kręcone włosy związane w niski kucyk. Spojrzałam na zegarek. Środek nocy. Czuwał tuż obok mnie i zasnął z wycieńczenia. Niezależnie od tego, jak długo tutaj byłam, nie zapomniał, nie zostawił mnie. Kochał, tak, jak obiecywał. Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Niemal w tym samym momencie dostrzegłam kopertę leżącą na szafce i chwyciłam ją, rozrywając delikatnie. Wyjęłam ze środka kartkę i zaczęłam czytać, nie do końca będąc w stanie przyswoić jej treść.

Kochanie
Oczy masz zamknięte
Usta twoje milczą
Tak trudno uwierzyć
Że jeszcze jesteś

Mamo
Nie uprasowałaś mi sukienki
Nie ucałowałaś na dobranoc
Tak trudno uwierzyć
Że jeszcze jesteś

Śpiąca królewno
MY PRÓBUJEMY
Nikt przecież nie mówił
Że będzie łatwo
Choć tak trudno uwierzyć
Że jeszcze jesteś

Otwórz już oczy
Otwórz już usta
Pomóż nam
Bo tak trudno uwierzyć
Że jeszcze jesteś

                Skończywszy lekturę, wszystko do mnie wróciło, jak gdyby przywołane magicznym zaklęciem. Pamiętałam drogę do kościoła, pamiętałam trzymającego mnie za rękę Michaela i uśmiechniętą Bee, pamiętałam także to wszystko, co wydarzyło się potem – pospieszne żegnanie się z życiem i próbę ratowania dziewczyny. I przeraźliwy krzyk córeczki, którego nigdy nie będę w stanie zapomnieć.
                Dostałam kolejną szansę. Od losu, czy od Boga – to bez różnicy. Na usta cisnęły mi się setki pytań, w głowie kłębiły myśli, a serce przepełniała miłość, bezgraniczna miłość i wdzięczność wobec Michaela i wobec wszystkich tych, którzy byli mi bliscy.
                Otworzyłam już oczy, a teraz nadszedł czas, by otworzyć usta. Jeszcze jestem. Jeszcze żyję.
- Michael? – szepnęłam, chwytając mężczyznę za dłoń.
- Rosie… - uniósł głowę, a w jego oczach zalśniły łzy. – Wróciłaś… - powiedział niemal bezgłośnie, płacząc i śmiejąc się równocześnie. – Wróciłaś do mnie. Do nas. Nigdy więcej mi tego nie rób. – mówił, całując mnie po rękach. – Nigdy więcej, rozumiesz? Teraz będzie już wszystko dobrze, jesteś i będzie dobrze… - plątał się w słowach.
- Cały czas tu byłeś? – zapytałam. – Ile czasu tu leżałam?
- To nieważne Rosie, to wszystko nie ma znaczenia. – wydukał. – Ważne, że jesteś. Teraz tylko to się liczy. – Tak bardzo tęskniłem, tak bardzo cię kocham…
- Ja ciebie też, Mike… - mruknęłam półgłosem, głaszcząc go po policzku.
- Jesteś bohaterką, wiesz? – szepnął, patrząc mi prosto w oczy. – Uratowałaś tę niewidomą dziewczynę.
Nie odpowiedziałam, a jedynie wlepiłam wzrok w jego szyję. Krzyżyk? Przecież on nie był katolikiem.
- O to ci chodzi? – wskazał na krucyfiks. – Wiele się wydarzyło, kochanie. Wiele się zmieniło. Ale jedno pozostało nietknięte.
- Miłość. Nasza miłość. – dokończyłam.

                Niekiedy w życiu bywa tak, że chociaż jesteśmy bliscy straty, wiara w utrzymanie naszego skarbu pomaga nam jej uniknąć. Miłość nie umiera tam, gdzie ludzie potrzebują jej, jak powietrza, bez którego nie można żyć, a jedynie jest wystawiana na wielokrotne próby – mniej lub bardziej ekstremalne. Jeśli przetrwa one te próby, przetrwa wszystko. A tak przynajmniej mawiali bardziej doświadczeni. Takim właśnie należy ufać, bo przecież nie trzeba wsadzić ręki do ognia, aby wiedzieć, że jest gorący. Ktoś kiedyś zrobił to za nas, aby każdy z osobna nie musiał popełniać tego samego błędu. Dlatego warto więc walczyć o miłość, która wydaje nam się być prawdziwa, bo zaniechanie tejże walki może okazać się powieleniem cudzego potknięcia. Mieliśmy w sobie siłę, która mogła pozwolić na pokonanie wszelkich przeciwności losu. Wystarczyło jedynie dobrze ją wykorzystać...

***
Dobry wieczór!
Krótka? No niestety, ale jestem z niej zadowolona. Ten chaos, ten natłok myśli, pytań retorycznych. Uwielbiam tak pisać.
I chyba pobiłam swój rekord prędkości, bo ten rozdzialik napisałam dla Was w godzinę, nie sprawdzając żadnych błędów, więc wybaczcie, jeśli takowe się pojawiły. (Wiersz oczywiście mój, autorski, napisany na WOSie!)
No to... czekam na opinie!
W tygodniu pojawi się YGAFIM. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego wieczoru, dobrej nocy i miłej niedzieli!
Alex :)

7 komentarzy:

  1. Hejkaa ♥
    Ten dzień był i nadal jest fajnym dniem. Mimo, że nic wielkiego się nie wydarzyło uśmiecham się jak głupia. Najpierw u Patki i teraz kolejne moje ukochane cudeńko. Wreszcie, nareszcie i w końcu nasza 'Śpiąca Królewna' się wybudziła, przy swoim księciu - jak w bajce. Strasznie mi jej brakowało, no jest tym niekwestiowanym promyczkiem WH i DLG.
    Już widze reakcje naszej Bee, chyba padnie ze szczęścia jak zobaczy swoją mamusie. Rany, cuudo *_* Tak długo zawsze musze czekać na notki na moim ukochanym blogu, a jak jest notka to zawsze mam taką radość w sercu.
    Wierszyk cudowny, nie ma te jak nagłe przypływy weny na WOS'ie. Ja na tym przedmiocie pół SDMW wymyśliłam zapisując na małych karteczkach sceny i dialogi, a potem wsadzałam je w obudowe telefonu.
    Opisy są cudowne, głębokie przemyślenia i te 'pytania retoryczne'. Ja osobiście uwielbiam czytać takie rzeczy bo zawsze dają dużo do myślenia i mimo, że to opowiadanie można to przełożyć na swoje życie.
    Nootkaa rewelacyjna, cudna i cud, miód i powidełki ♡.♡
    Czekam na Benia jak i dalsze przygody Rosy i Michasia ♥
    Życze masy wenyy! Trzymaaaj się! :*
    Dobrej Nocyy! Marysia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejo!
    Czytam, czytam. Początek smutny, s zarazem chwilę jest napisane oczami Rosy. Naprawdę, inaczej sobie to wszystko wyobrażałam, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś!
    Czekam na nn! <3
    Pozdrawiam :)
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam już wczoraj, ale nie wiem czemu zapomniałam skomentować xD
    Serio, po prostu zapomniałam xD
    Wybacz, już nadrabiam :D
    Ogólnie to Ty nie masz pojęcia ile ja czekałam na ten rozdział ! <3 Aż się wybudzi, tą radość Michasia i wgl tą masę emocji i szczęścia z tym związanych ! <3333
    Ten 'artystyczny nieład' jak najbardziej pasował, w końcu w głowach naszych bohaterów też panował swego rodzaju (sorry za wyrażenie) - rozpierdol - więc mega można było się wczuć a akcje :D
    Nosz normalnie cieszę się jak glupia xD W końcu się doczekałam <3
    Wreszcie trochę radości, smutek akysz niech sobie idzie bo ostatnio za dużo go tutaj bylo...
    No nic, ja uciekam na stajnię.
    Miłej niedzieli, masy weny i czekam na kolejne rozdziały !<3
    Pozdrawiam, Patrynia;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak obiecałam komentuje!
    Jest, wreszcie!! :-D Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa, po prostu. Nie sądziłam, że w tym rozdziale Rosa się wybudzi, a jednak :-) Normalnie nie wiem co mam napisać. Na pewno notka zajebista jak zawsze, a o wierszu to ja nie wspomnę. Od razu wiedziałam, że jest twojego autorstwa. I aż dziw, że napisałaś cały rozdział tylko w godzinę. Uwielbiam Twój styl pisania te pytania retoryczne, myśli wszystko opisane jest super. Szkoda, że ja tak dobrze nie piszę. Ale mam dużo przykładów i osób do naśladowania w tym Ciebie :-)
    Czekam z niecierpliwością na nn.
    Pozdrawiam ciepluśko <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz, że tak długo mnie nie było.
    Szkoła.
    Napisałaś takie cudo w godzinę?! Należą ci się pokłony.
    Ale idąc do rozdziału, tak Rosie się obudziła. Nawet nie wiesz jak się ciesze, nie wiem co ci napisać. Co do tego nie ładu, mi on jak najbardziej pasuje. Daje mi do myślenia, z reszta uwielbiam twój styl pisania. A to powinnaś już wiedzieć.
    No nic zostaje mi czekać na Benka.
    Życzę masy weny
    Pozdrawiam
    Przepraszam, ze piszę taki krótki komentarz, ale mam dosłownie chwilę XD

    OdpowiedzUsuń
  6. I jestem! Cieszę sie, że Rosa się już wybudziła! Teraz wszyscy będą szczęśliwi!
    Haha niegrzeczny Ben xD odebrał Michaelowi kobietę. XD Masz zamiar wpleść w to opo fakty o MJ'u? XDD ng to, że raz pomieszał wódkę z lekami itp xD
    Czekam na nn i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super blog!

    trzypiecdwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.