11/06/2015

'The Child's Play' horror story - notka specjalna

Dobry wieczór kochani czytelnicy!
Nie zdążyłam dodać wczoraj, dodaję dzisiaj. Notka specjalna, niezwiązana z Michaelem (poza jego zamiłowaniem do horrorów) i uwaga – nie bez powodu tym razem piszę do Was „liścik” na początku – w dwóch wersjach językowych, z czego ta angielska powstała przy współpracy z Dominiką (tak, to jej genialny pomysł), której serdecznie dziękuję! Opowiadanie było projektem na język angielski, ale zdecydowałyśmy się umieścić je tu dla Was, wraz z moim (nieco upiększonym w stosunku do oryginału) tłumaczeniem. Powiem tak – wersja angielska, może i superidealna nie jest, ale ja osobiście jestem z niej zadowolona. Tak, czy siak, warto przeczytać obydwie wersje! Czekam na Wasze opinie, gdyż jest to mała zapowiedź mojej pracy za jakieś dwa lata – marzę o napisaniu powieści w dwóch językach, ale póki co, moje umiejętności jeszcze mi na to nie pozwalają. Zapraszam do czytania! :*

***



***

‘The Child’s Play’

A long, long time ago there was a big, red house at the end of the street. Beautiful though it was, no one had ever come to visit the family living there because of the bad weather – on the way to the house there was always dense fog, even in summer. Despite the fact that they didn’t know other people, they were such a loving family, spending every moment together.
One day, to their suprise a strange young man came to the house and started to beg for food and money, so the family decided to hire him as a farmhand, but they didn’t know who he really was.
The owners of the red house had a daughter – cute 5-year-old, with the eyes of an angel and an heart that wasn’t able to hurt anybody, whose name was Susie. Susie - a wise little girl - loved playing with her toys, especially wooden blocks made for her by the father. But they weren’t normal blocks – on each side of it there was a letter painted.
One time, when the girl was left alone,  she went out of the room to find somebody to play with. As she saw the farmhand working in the garden, she ran up to him. ‘Do you want to play with me?’, she asked and looked deeply into his eyes. ‘Of course, my darling.’, he aswered, as he saw the golden chain with a small diamond on her neck. ‘Show me your room’. The child took the man into the room, as she didn’t know what he would really do. Suddenly he grabbed the girl and tied her, but nobody heard her cries. After he had taken the chain he decided to end it up and drowned the child in the well near the house.
The mother of the girl came back home and started calling her name, but nobody answered. Then the farmhand ran into the kitchen. ‘Oh why, oh why?’, he wailed. ‘What happened?’, the lady asked. ‘I was working in the garden, but I was thirsty, so I went to the well to drink some water.’, he said. ‘I had found the body of your daughter there and I came here to tell you!’, he began to wail again, so did the woman.
After few weeks the broken-down parents took a decision for moving out and never come back to the house again. The murderer ran away with the chain, as nobody had exposed him.

---

Thirty years after the murder a new family moved into the red house – the weather on the way there had got better, there was no fog anymore. The same as previous family living there, they were such a loving family. 
While the parents were tidying up new home, kids decided to sightsee the whole house. When they where searching the attic, they found an old box, which contained some pictures and blocks with letters painted on their sides. They had never seen a toy like that, so they put the box on it’s place and went out of the attic, wandering what blocks could have been used for. Later that day father of family decided to clean up the attic. Old chest interested him and he wanted to see what’s in it. While he was opening it the box suddenly overturned and wooden blocks spilled out of it creating a sentence: ‘Do you want to play’. He got afraid of it and immediately put them on their place. He didn’t know that it was Susie’s ghost who wanted to revenge, ‘cause she thought, that all of men are murderers. For his misery she had a clear plan, how to “settle accounts” with him.

Two days after this “sign” terrifying things began to happen. Their dogs were freaking out. They were barking without a reason, chasing something around the house and behaving like someone was in there, although the family was totally sure, that they were alone. The other day dogs were squealing all day and acting submissive but nobody knew why.
The weather was so lovely, that the family decided to spend that day outside. Kids were playing while the woman was taking pictures from time to time and the man was repairing the roof. Mother had taken a photo of her husband on a ladder and a second after that he suddenly fell of it. He died on the spot. Woman and kids were shocked by the accident, which was totally unexplainable. But woman was terrified of another thing - on the last photo of her husband was unknown little girl standing on a roof and holding a ladder. She showed that photo to her children, who at once recognized the girl. Soon after that had happened one of their dogs run away from house.
Kids took their mum up to the attic and showed her old chest. While she was opening it blocks again spilled out of crate creating a sentence: ‘Do you want to play?’. A thrill of fear ran through her. She tightly hugged her children and shouted as loud as she could. ‘Leave us alone!’, she screamed hysterically. Then bricks slowly created another sentence: ‘No, I will not.’. ‘What do you want from us and who are you?!’, the woman shouted. ‘I’m Susie Howerboth and I want to play!’, the girl’s ghost answered using an other block sentence. Terribly scared kids started to scream and cry because the floor began to twitch and the light was flickering. Bricks created the last clause: ‘OK. I will go but you will go with me.’. Woman could only scream: ‘No!’, and in few seconds the house started to shake really hard. The only thing they had been able to hear before the house collapsed was Susie’s ghost wild laugh. Few seconds after that they all died under the ruins of red, cursed house.
    Now… Do you want to play?

***

‘Dziecięca zabawa’

Dawno, dawno temu na skraju drogi był sobie duży, czerwony dom. Bez względu na to, jak piękny on był, nikt nigdy nie odwiedzał mieszkającej tam rodziny z powodu niepogody – na trasie do niego prowadzącej zawsze unosiła się gęsta mgła, nawet latem. Pomimo, że nie znali oni innych ludzi, byli nieprawdopodobnie kochającą się familią, która spędzała razem każdą wolną chwilę.
Pewnego dnia ku ich zaskoczeniu u progu domu zjawił się obcy, młody mężczyzna, błagający o jedzenie oraz pieniądze, tak więc rodzina zdecydowała się zatrudnić go jako parobka – nie wiedzieli jednak, kim on był naprawdę.
Właściciele posiadłości mieli córkę – uroczą pięciolatkę z oczkami anioła i sercem, które nie byłoby w stanie nikogo skrzywdzić, a na imię było jej Susie. Susie – bystra, mała dziewczynka – uwielbiała bawić się swoimi zabawkami, a w szczególności drewnianymi klockami, które zrobił jej tata. Ale nie były to zwyczajne klocki – na każdej ich ściance namalowana była odpowiednia litera.
Któregoś razu, gdy dziewczynka została sama, wyszła z pokoju, aby znaleźć sobie towarzysza do zabawy. Zauważywszy parobka pracującego w ogrodzie, natychmiast do niego podbiegła.
- Chcesz się ze mną pobawić? – zapytała, spoglądając mu głęboko w oczy.
- Oczywiście, moja droga. – odpowiedział, zauważywszy złoty łańcuszek z diamencikiem na jej szyi. – Pokaż mi swój pokój.
Nieświadome zamiarów mężczyzny dziecko zabrało go do izby. Nagle ten złapał dziewczynkę i związał ją, ale nikt nie słyszał jej donośnego płaczu. Zabrawszy naszyjnik z jej szyi, zdecydował się dokończyć dzieła i utopił swoją ofiarę w przydomowej studni.
W tym samym czasie matka zamordowanej pięciolatki wróciła do domu i zaczęła nawoływać jej imienia, lecz nikt nie odpowiadał. Wtem do kuchni wpadł parobek.
- Oj dlaczego, dlaczego! – zawodził.
- Co się stało? – zapytała kobieta.
- Pracowałem w ogrodzie, ale poczułem się spragniony, więc udałem się do studni, aby napić się wody. – powiedział. – Lecz znalazłem tam ciało twojej córki i przybyłem pani o tym donieść. – ponownie zaczął zawodzić, a wraz z nim gospodyni.
Po kilku tygodniach zdruzgotani rodzice zdecydowali wyprowadzić się i nigdy więcej nie wracać do czerwonego domu. Morderca, pozostając niezdemaskowanym, uciekł wraz ze złotym łańcuszkiem i wszelki słuch po nim zaginął.

---

Trzydzieści lat po tych wydarzeniach, do domu wprowadziła się nowa rodzina – pogoda na drodze znacznie się poprawiła, mgła opadła raz na zawsze. Tak samo jak poprzedni lokatorzy, kolejni najemcy byli niezmiernie kochającą się rodziną.
Podczas gdy rodzice sprzątali nowe lokum, dzieci postanowili urządzić sobie po nim małą wycieczkę. Przeszukując strych, natknęły się na stare, zakurzone pudełko, które zawierało zdjęcia i klocki z namalowanymi na nich literkami. Nigdy nie widzieli zabawki takiej, jak ta, więc odłożyli ją z powrotem na swoje miejsce, po czym wyszli, zastanawiając się, do czego mogły być używane te klocki.


Jeszcze tego samego dnia ich ojciec zdecydował się uprzątnąć zagracony strych. Zaintrygowany starą skrzyneczką, postanowił ją otworzyć. Gdy usiłował to zrobić, pudełko nagle obróciło się, a klocki natychmiast z niego wypadły, budując napis: „Chcesz się bawić?”. Przerażony paranormalnym zjawiskiem, szybko ułożył klocki z powrotem w pudełku i odłożył na miejsce. Nie miał pojęcia, że to duch małej Susie, który chciał się zemścić, ponieważ myślała ona, że wszyscy mężczyźni są mordercami. Na jego nieszczęście, dziewczynka miała ułożony dokładny plan jak wyrównać z nim rachunki.
Dwa dni po owym znaku, zaczęły się dziać straszne rzeczy. Psy szalały, szczekały bez wyraźnego powodu, szukając czegoś wokół domu i zachowując się tak, jak gdyby ktoś tam był, pomimo, że rodzina miała pewność, że byli zupełnie sami. Innego razu zwierzęta cały dzień piszczały i ulegały wszelkim poleceniom, ale nikt nie miał pojęcia dlaczego tak się działo.
Innym razem, gdy pogoda dopisywała, rodzina zdecydowała się spędzić dzień na świeżym powietrzu. Dzieci bawiły się beztrosko, podczas gdy kobieta od czasu do czasu robiła zdjęcia, a jej mąż naprawiał dach. W pewnym momencie, matka zrobiła stojącemu na drabinie mężczyźnie zdjęcie, ale niemalże w tej samej chwili nieszczęśnik spadł z niej, ginąc na miejscu. Kobieta wraz z dziećmi byli zszokowani tymże wypadkiem, którego przyczyny nie można było w żaden sposób określić. Lecz właścicielka posesji przerażona była z jeszcze jednego powodu – na ostatnim zdjęciu, jakie zrobiła swojemu małżonkowi znajdowała się nieznana jej dziewczynka, stojąca na dachu, trzymając drabinę. Postanowiła pokazać fotografię dzieciom, które natychmiast rozpoznały postać. Chwilę później z posesji uciekł jeden z ich psów.
Dzieci zabrały mamę do miejsca, gdzie znajdowała się tajemnicza, stara skrzynka – na strych. Podczas otwierania, pudełko kolejny raz obróciło się, a wysypane klocki ułożyły zdanie: „Chcesz się bawić?”. Dreszcz przerażenia przebiegł przez jej ciało. Przytuliła mocno do siebie wystraszonych chłopców i krzyczała najgłośniej, jak tylko mogła.
- Zostaw nas w spokoju! – wrzasnęła histerycznym tonem, podczas gdy klocki ułożyły się w kolejne zdanie: „Nie, nie zrobię tego.”
- Czego od nas chcesz i kim jesteś?! – ryknęła, a kawałki drewna utworzyły następne wypowiedzenie: „Nazywam się Susie Howerboth i chcę się bawić!”. Przerażone na śmierć dzieci poczęły szlochać i krzyczeć, gdy podłoga się zatrząsła, a światło jęło migotać jak oszalałe. Klocki zbudowały ostatni napis: „Dobrze, pójdę sobie, ale wy pójdziecie ze mną.”
Jedyną rzeczą, jaką mogli zrobić, zanim dom zaczął się straszliwie trząść, był przeraźliwy krzyk „Nie!”. Nim budynek zawalił się całkowicie, zdołali usłyszeć jedynie dziki śmiech ducha Susie. Kilka sekund później, cała trójka legła martwa pod gruzami domostwa.

Czy teraz chcesz się bawić?

***

Tłumaczenie, jak tłumaczenie. I tak upiększyłam jak mogłam.
Zapraszam do komentowania! <3
Pozdrawiam
Alex :)

3 komentarze:

  1. No bez jaj ;c
    Musze drugi raz koma pisać ;D
    Hejka! :*
    Jak to powszechnie wiadomo za horrorami nie przepadam, a taak naprawdę się ich boje. Jakiś uraz z dzieciństwa mi został XD.
    Historia mimo wszystko bardzo mi sie spodobała, imie Susie od razu kojarzy mi sie z tytułową bohaterką utworu Michaela 'Little Susie', ale super!
    Horrory chyba mają za zadanie przestraszyć człeka, a ja sram. XD Te klocki mnie rozsadziły tym bardziej, że takowe na strychu gdzieś posiadam.
    Opowiadanie bardzo fajne, z dreszczykiem grozy. Mi się bardzo podoba! Podziw dla Ciebie jak i Dominiki bo odwaliłyście kawał solidnej roboty tworząc taką historie.
    Życze masy weny.
    Pozdrawiam cieplutko :*
    Marysia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie mi też ta Susie skojarzyła się z piosenką Michaela ;-)
    Cóż ja Ci mogę powiedzieć kochana?
    Oczywiście wyszło Ci zajebiście i jak na moje oko nadajesz się do pisania horrorów. Historia naprawdę ciekawa. I jeszcze to tłumaczenie.
    Czekam na więcej takich notek specjalnych :-D
    Życzę Ci weny, chociaż nie wiem po co skoro Ci jej nie brakuje.
    Pozdrawiam cieplutko <3 :-* :-* :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham horrory <3
    Od zawsze uwielbiałam, moja 'przygoda' z nimi zaczęła się gdy byłam malutka i w sumie przez przypadek obejrzałam: Szósty zmysł.
    Potem miałam dziwne shizy - no w koncu miałam może z 6 lat wtedy xD
    Historia świetna <3
    Przeniesienie w czasie mega wyszło, bardzo fajny kontrast. Aczkolwiek zakończenie smutne, w końcu co oni winni jej byli ?
    Jak już kiedyś pisałam na fb z wami - dużo się interesowałam rzeczami paranormalnymi. Trochę mi Twoja historia o tym przypomniała, za co Ci w sumie serdecznie dziękuję. Jak widać potrafisz wywołać takie uczucia, że człowiek przenosi się nawet w odmęty własnej pamięci w danej dziedzinie.
    Życze Ci mycha masy weny, abyś nam tutaj szybciutko wrzuciła nowe rozdziały naszych ukochanych opo.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.