9/02/2015

You've Got A Friend In Me: Prolog



*** 

               Po raz pierwszy od kilku lat zasiadłem w skórzanym fotelu w swoim dawnym gabinecie. Pomieszczenie było dość ciemne, a hebanowe meble i bordowe ściany dodawały mu zagadkowego klimatu i charakteru. Jedyne oświetlenie stanowiła stojąca w rogu lampa z szytym abażurem, obok niej na zdobionej etażerce zajmował miejsce nowoczesny gramofon stylizowany na naprawdę wiekowy model.
              Uważnie przyjrzałem się dziewczynie siedzącej na wyściełanym aksamitem krześle. Była niewysoka, długie blond włosy związane miała w niski kucyk, a chorobliwie jasna cera mocno kontrastowała z jej czarną koszulą. Upiła z filiżanki łyk zielonej herbaty, odłożyła ją z powrotem na spodek i spojrzała w moją stronę, posyłając mi pogodny uśmiech. Była młodą, początkującą pisarką. W jej oku można było dostrzec charakterystyczny błysk. Wydawała się być niezwykle szczera i prawdziwa, a więc nie pasowała do tych wszystkich dziennikarzy, z którymi nieraz miałem do czynienia. Może to tylko fałszywa wizytówka? Może ona także jest częścią tej zakłamanej bandy?
- Studiujesz dziennikarstwo? - zapytałem blondynkę, zachowując chłodny dystans.
- Tak, jestem na drugim roku studiów. - odpowiedziała grzecznie. - Czy mogłabym już przejść do pytań?
- Spokojnie, mamy czas. - rzuciłem.  Dlaczego zdecydowałaś, żebym to właśnie ja udzielił Ci wywiadu, na którego podstawie miałabyś napisać tę biografię?
- Ponieważ był pan najbliższym przyjacielem Michaela Jacksona, wiedział pan o nim najwięcej i znał go pan najlepiej. - odrzekła stanowczo.
- Znałem? Ja wciąż go znam. To, że fizycznie nie ma go z nami nie zmieniło, ani nie wymazało niczego, co zrobił za życia. - zauważyłem.
- Słuszna uwaga. - mruknęła.
- Ale tak, to prawda. Powiedz mi tylko, Madison… Dlaczego tak bardzo zależy ci na uzyskaniu informacji od kogoś, kto znał go aż tak dobrze? - kontynuowałem swoje przesłuchanie.
- Chciałam jako pierwsza przedstawić go takim, jakim był naprawdę. Żeby ludzie przestali wierzyć w kłamstwa na jego temat. Jako zwyczajnego człowieka. - odpowiedziała.
- Jak mogą przestać wierzyć w kłamstwa, skoro nie chcą uwierzyć w prawdę? - spytałem.
- Należy im tę prawdę wyłożyć jasno i przejrzyście, podać na tacy i podsunąć pod nos. Czy uważa się pan za mało wiarygodne źródło informacji, panie Carter? - zaśmiała się. - Teraz, po siedmiu latach od jego tragicznej śmierci fani mówią tylko o panu. Chcą, by obalono wreszcie wszelkie mity dotyczące życia Jacksona oraz przeróżne wątpliwości z nim związane. A ja z ogromną przyjemnością się do tego przyczynię.
- A jaką mam gwarancję, że wszystko co powiem, nie będzie odwrócone przeciwko nam? - zadałem jej kolejne pytanie i odetchnąłem głęboko.

              W czerwcu minęło siedem lat. Od siedmiu lat nie ma go już wśród nas. Pamiętam ten dzień jakby to wszystko zdarzyło się wczoraj. Paniczny krzyk jego dzieci i przerażający obraz mojego przyjaciela, który wciąż śnił mi się nocami. Jego oczy i usta były szeroko otwarte, leżał niezgrabnie w poprzek łóżka, zupełnie jak gdyby ktoś spauzował jego funkcje życiowe. Pauza okazała się być jednak ich całkowitym zatrzymaniem, a ten który kontroluje grę w jednej chwili odebrał mu życie i zabrał do siebie. Nie mogłem nic dla niego zrobić. Nawet nie zdążyłem się pożegnać. Nikt z nas nie zdążył.
- Jedynie moje słowo. - westchnęła. - Nic więcej nie mogę panu dać.
- Dobrze. A zatem, pytaj. - powiedziałem siadając wygodniej w fotelu.
- No więc kiedy zaczęła się wasza przyjaźń?
- W przyjaźni nie liczą się daty. Różne cyferki, numerki… To nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, kiedy, dlaczego i jak coś się zdarzyło. A przynajmniej ja wyznaję taką zasadę. - zwróciłem jej uwagę.
- Okay… A zatem jak rozpoczęła się pańska znajomość z Michaelem Jacksonem? - poprawiła się, notując coś w zeszycie.
- No, teraz możemy rozmawiać...

***

Witam Was!
Jak obiecałam, wrzucam prolog. Krótki, jak to u mnie bywa, ale jest.
Być może, zdziwiła Was nieco forma. Akcja, a raczej czas, w którym Ben opowiada o przeszłych wydarzeniach dzieje się rok później niż mamy teraz - dlatego mowa jest o siódmej rocznicy. Od początku planowałam stworzyć coś na kształt wywiadu... (pamiętniki są zbyt mainstreamowe). Jak podoba Wam się mój pomysł? Czekam na opinie!
Ponadto stworzyłam dwie nowe zakładki: 
- "O autorce..." - jak sama nazwa wskazuję, możecie tam dowiedzieć się więcej o mnie i moim życiu;
- "You've Got A Friend In Me..." - tutaj znajdziecie wykaz ważniejszych bohaterów oraz wstęp do historii.
Zapraszam do komentowania i pozdrawiam wszystkich serdecznie oraz życzę wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym!
Alex :)

5 komentarzy:

  1. Hejka!
    Jej ;3 Dziś wygrałam powietrze, ale i tak mi dupe urwało tak, że sram XD ( Nasze slangi ) XD Bardzo, ale to bardzo mi się podoba opowiadanie w postaci wywiadu. Przyznam, że ciężko mi było prowadzić go (przecie mam rozum ameby) za to jestem pewna, że poradzisz sobie genialnie i zrobisz to najlepiej. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się Benek. Chodzi mi o Jego podejście do całej sprawy. Widać, że przez lata był pod skrzydłami Michaela. Nie 'sra' się tą przyjaźnią i to jest piękne i za pewne pięknie ją nam pokaże. Czekam z ogromną niecierpliwością na nexta. Życze weny. Pozdrawiam ~MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
  2. Forma wywiadu to świetny pomysł (żeby nie powiedzieć zajebisty - a jednak to zrobiłam O.o).
    Prolog super Ci wyszedł, czas mimo że mnie zaskoczył to bardzo pozytywnie - lubię inne, nowe rzeczy a to jest coś innego. Super pomysł, mam nadzieję, że wena na to opowiadanie Ci dopisze bo zapewne w tej Twojej szalonej główce masz już pełno pomysłów :D
    Ben już pięknie mówi o Michaelu - mam na myśli sposób, podejście. No nic, czekam na nn, mam nadzieję że szkoła Ci nie przeszkodzi zbyt mocno w szybkim pisaniu bo mu tutaj tęsknimy ! <3
    Wgl tak jak piszemy sobie na fb czasem, a jak czytam Twoje opowiadania to mam wrażenie że to dwie inne osoby O.o Serio :D
    Pozdrawiam śmierdzielku :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Prolog jest świetny. Już jestem ciekawa jak to wszystko chcesz rozkręcić. W takim razie czekam na następne dzieła i Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem!
    Prolog wyszedł IDEALNIE!
    Ben. Jest przecudowny... Nie chwali się przyjaźnią z Michaelem i w ogóle.
    Gdyby taki Ben istniał w realu, to byłby jednym z nielicznych, na których Michael w stu procentach mógł polegać. Nie zawiódłby Go... Nie zostawiłby... Byłby z Nim do końca...
    Czekam na dalszy rozwój akcji!
    Wbijaj do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdechak się wita. Obawialaś się o to że nie odzywał się więc piszę. Tak jestem cały tyle że raczej humoru nie mam. Próbowałem napisać notki z czego napisałem tylko jedną. Nie jest mi łatwo pogodzić przygotowań, blogów i szkoły. Dlatego teraz będę zajmował się tylko opo ' I'm here with you'
    Ale nie o mnie będę pisał. Ben musiał być cudownym przyjacielem no w sensie jest. Nie jest taki jak wszyscy. Nie chodzi mu o sławę i pieniądze a o przyjaciela.
    Co do formy wywiadu...bardzo pomysł mi się spodobał. Bardzo. A notka świetna.
    Już nie umiem się doczekać cd.
    Życzę ci ( miłego dnia a raczej jego reszty) Dobranoc na później ( nie będę męczył cię tymi robalami )
    Przepraszam za błędy
    Pozdrawiam
    Mike

    OdpowiedzUsuń

Dwie krótkie zasady - nie używaj wulgarnego języka; nie obrażaj administratora i innych.